: Z całą pewnością takie wypowiedzi nie pojawiają się przypadkowo. Są świadomym działaniem osoby, która zasiada w ścisłym kierownictwie władz partii rządzącej
dziś w Niemczech. Steinbach nie jest osobą z politycznego marginesu, na wypowiedzi której nie powinniśmy reagować.
Świadczy o eskalacji pewnych postaw. Widać to od kilku miesięcy nie tylko w wypowiedziach samych wypędzonych, ale także przedstawicieli CDU. W Polsce tłumaczono: „Spokojnie, to tylko
kampania do eurowyborów”. Ale podobne głosy pojawiały się również w lipcu. A teraz ujawnił się atomowy strzał Eriki Steinbach, który nie spotkał się z należytą ripostą.
Oczywiście pani kanclerz przypomniała, kto wywołał II wojnę światową, ale jednocześnie pochwaliła Związek Wypędzonych za dbałość o zabytki niemieckiej kultury i ani słowem nie
odniosła się do tej swoistej mistyki narodowej, jaką pani prezes preferuje, jak widać za przyzwoleniem elit politycznych Niemiec. To są słowa, jakie w Niemczech nie padały od 70 lat. Świadczy
to o istotnej zmianie w niemieckiej polityce, a także niemieckiej mentalności i zwiększeniu się tolerancji na wypowiedzi będące mieszanką nacjonalizmu i rewizjonizmu.
Oczywiście Związek Wypędzonych jest trwałym elementem niemieckiej polityki, ale chciałbym przypomnieć, że w latach 60. – 70. panowie Kupka i Czaja nie byli członkami prezydium CDU,
gdy tymczasem dzisiaj Erika Steinbach zajmuje taką pozycję, co wzmacnia pozycję Związku Wypędzonych. Jeżeli Steinbach otrzymuje ogromną ilość głosów w wyborach do prezydium chadecji, to
znaczy, że mówi to, co wielu politykom CDU leży na sercu. Nawet jeśli sami nie mają odwagi głosić takich poglądów publicznie. Wzrost znaczenia Eriki Steinbach w Niemczech jest faktem i
świadczy o dramatycznym przesunięciu się tej mentalności. Jest to tendencja trwała i niebezpieczna.
Wina dotyczy również intelektualistów, polityków i dziennikarzy, którzy przez lata mówili: nie przejmujmy się Steinbach – to tylko margines, który dużo gada i nic z tego nie
wynika. Dzisiaj widzimy, że ci, którzy tak mówili powinni to odszczekać. Popełniono poważny błąd, dezinformując opinię publiczną naszego kraju. Natomiast Donald Tusk popełnił błąd,
biorąc wspólnie z panią Steinbach udział w konferencji w Zielonej Górze i zasiadając z nią przy jednym stole. Gdy tymczasem należało ją konsekwentnie ignorować, ale jednocześnie brać pod
uwagę jej znaczenie polityczne z Niemczech.
Koledzy z PSL i PO powinni się do tego mocno ustosunkować na posiedzeniu grupy politycznej, do której należą wspólnie z CDU. Zapewniam, że wypowiedzi Steinbach nie podobają się wielu ludziom
w Parlamencie Europejskim.
W swoim czasie lewicowy prezydent Portugalii Mario Soares zwracał uwagę na nadmierny wzrost znaczenia Niemiec w Europie. Parę lat temu były premier Włoch Andreotti również miał podobne
zastrzeżenia. Dowodzi to, że ten problem jest dostrzegany również na południu Europy.
Głos niemieckich intelektualistów jest mądry i ważny i należy go docenić, ale nastroje społeczeństwa niemieckiego odzwierciedlają w dużym stopniu poglądy Eriki Steinbach, a nie garstki,
choćby często cytowanych niemieckich intelektualistów. W Niemczech nastąpiła zmiana, co przyznają nawet niemieccy socjologowie, zauważając erupcję postaw narodowych, silnej identyfikacji
narodowej i dumy z bycia Niemcem. Momentem przełomowym były ostatnie mistrzostwa świata w piłce nożnej, które odbyły się w tym kraju. Jeżeli sobotnio-niedzielny „International
Herald Tribune” bardzo krytykuje zachowanie niemieckiej publiczności w Berlinie podczas mistrzostw świata w lekkiej atletyce, to znaczy, że zmiana jest dostrzegalna nie tylko w
Polsce.
Zacytowałem tylko „International Herald Tribune”. Nieoficjalnie powie to panu każdy eurodeputowany z Niemiec – nastąpiło pewnie pęknięcie dotychczasowych barier w
społeczeństwie Niemieckim i ogromna zmiana świadomości. Niemcy produkują filmy fabularne, w których Niemcy występują jako ofiary ostatniej wojny. A na tym tle następuje coraz większe
przyzwolenie na wypowiedzi Eriki Steinbach, która czuje się jak surfer na wysokiej fali, która ją niesie.
*Ryszard Czarnecki jest eurodeputowanym, politykiem PiS