Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy Erika Steinbach to margines?

24 sierpnia 2009, 11:32
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Czy Erika Steinbach to margines?
Inne
Głos niemieckich intelektualistów jest mądry i ważny i należy go docenić, ale nastroje społeczeństwa niemieckiego odzwierciedlają w dużym stopniu poglądy Eriki Steinbach, a nie garstki, choćby często cytowanych niemieckich intelektualistów - twierdzi Ryszard Czarnecki, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego.


: Z całą pewnością takie wypowiedzi nie pojawiają się przypadkowo. Są świadomym działaniem osoby, która zasiada w ścisłym kierownictwie władz partii rządzącej dziś w Niemczech. Steinbach nie jest osobą z politycznego marginesu, na wypowiedzi której nie powinniśmy reagować.


Świadczy o eskalacji pewnych postaw. Widać to od kilku miesięcy nie tylko w wypowiedziach samych wypędzonych, ale także przedstawicieli CDU. W Polsce tłumaczono: „Spokojnie, to tylko kampania do eurowyborów”. Ale podobne głosy pojawiały się również w lipcu. A teraz ujawnił się atomowy strzał Eriki Steinbach, który nie spotkał się z należytą ripostą.


Oczywiście pani kanclerz przypomniała, kto wywołał II wojnę światową, ale jednocześnie pochwaliła Związek Wypędzonych za dbałość o zabytki niemieckiej kultury i ani słowem nie odniosła się do tej swoistej mistyki narodowej, jaką pani prezes preferuje, jak widać za przyzwoleniem elit politycznych Niemiec. To są słowa, jakie w Niemczech nie padały od 70 lat. Świadczy to o istotnej zmianie w niemieckiej polityce, a także niemieckiej mentalności i zwiększeniu się tolerancji na wypowiedzi będące mieszanką nacjonalizmu i rewizjonizmu.


Oczywiście Związek Wypędzonych jest trwałym elementem niemieckiej polityki, ale chciałbym przypomnieć, że w latach 60. – 70. panowie Kupka i Czaja nie byli członkami prezydium CDU, gdy tymczasem dzisiaj Erika Steinbach zajmuje taką pozycję, co wzmacnia pozycję Związku Wypędzonych. Jeżeli Steinbach otrzymuje ogromną ilość głosów w wyborach do prezydium chadecji, to znaczy, że mówi to, co wielu politykom CDU leży na sercu. Nawet jeśli sami nie mają odwagi głosić takich poglądów publicznie. Wzrost znaczenia Eriki Steinbach w Niemczech jest faktem i świadczy o dramatycznym przesunięciu się tej mentalności. Jest to tendencja trwała i niebezpieczna.


Wina dotyczy również intelektualistów, polityków i dziennikarzy, którzy przez lata mówili: nie przejmujmy się Steinbach – to tylko margines, który dużo gada i nic z tego nie wynika. Dzisiaj widzimy, że ci, którzy tak mówili powinni to odszczekać. Popełniono poważny błąd, dezinformując opinię publiczną naszego kraju. Natomiast Donald Tusk popełnił błąd, biorąc wspólnie z panią Steinbach udział w konferencji w Zielonej Górze i zasiadając z nią przy jednym stole. Gdy tymczasem należało ją konsekwentnie ignorować, ale jednocześnie brać pod uwagę jej znaczenie polityczne z Niemczech.


Koledzy z PSL i PO powinni się do tego mocno ustosunkować na posiedzeniu grupy politycznej, do której należą wspólnie z CDU. Zapewniam, że wypowiedzi Steinbach nie podobają się wielu ludziom w Parlamencie Europejskim.


W swoim czasie lewicowy prezydent Portugalii Mario Soares zwracał uwagę na nadmierny wzrost znaczenia Niemiec w Europie. Parę lat temu były premier Włoch Andreotti również miał podobne zastrzeżenia. Dowodzi to, że ten problem jest dostrzegany również na południu Europy.


Głos niemieckich intelektualistów jest mądry i ważny i należy go docenić, ale nastroje społeczeństwa niemieckiego odzwierciedlają w dużym stopniu poglądy Eriki Steinbach, a nie garstki, choćby często cytowanych niemieckich intelektualistów. W Niemczech nastąpiła zmiana, co przyznają nawet niemieccy socjologowie, zauważając erupcję postaw narodowych, silnej identyfikacji narodowej i dumy z bycia Niemcem. Momentem przełomowym były ostatnie mistrzostwa świata w piłce nożnej, które odbyły się w tym kraju. Jeżeli sobotnio-niedzielny „International Herald Tribune” bardzo krytykuje zachowanie niemieckiej publiczności w Berlinie podczas mistrzostw świata w lekkiej atletyce, to znaczy, że zmiana jest dostrzegalna nie tylko w Polsce.


Zacytowałem tylko „International Herald Tribune”. Nieoficjalnie powie to panu każdy eurodeputowany z Niemiec – nastąpiło pewnie pęknięcie dotychczasowych barier w społeczeństwie Niemieckim i ogromna zmiana świadomości. Niemcy produkują filmy fabularne, w których Niemcy występują jako ofiary ostatniej wojny. A na tym tle następuje coraz większe przyzwolenie na wypowiedzi Eriki Steinbach, która czuje się jak surfer na wysokiej fali, która ją niesie.

*Ryszard Czarnecki jest eurodeputowanym, politykiem PiS

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj