Upartyjnienie, karuzela stanowisk, gorszące wydarzenia, wołające o pomstę do nieba - tak media publiczne pod rządami obecnej KRRiT charakteryzuje PO. Chęć zablokowania "ostatnich wolnych mediów" w Polsce zarzuca Platformie PiS.

Debata w Senacie na temat sprawozdania KRRiT rozpoczęła się bardzo gorąco, z sali co chwilę słychać okrzyki, buczenie, oklaski. Senatorowie przerzucają się nazwiskami prowadzących programy w publicznych mediach, którym zarzucają stronniczość. Niektórzy z senatorów sami przyznają, że ich wystąpienia nie mają charakteru merytorycznego.

"To, co dzieje się w naszym kraju pod przykrywką katastrofy smoleńskiej i powodzi, zakrawa o skandal" - mówił Wojciech Skurkiewicz (PiS), dodając, że PO zawłaszcza aparat państwowy. "Gdzie zapowiedzi, że będą inne działania? Jak wam nie wstyd?" - pytał Skurkiewicz wymieniając odwołanie szefa CBA, wskazanie kandydata na szefa NBP czy dążenie do rozwiązania KRRiT.

"Chciałabym, byśmy wrócili do meritum, my dzisiaj rozpatrujemy sprawozdanie KRRiT i tylko na tym powinniśmy się skupić" - powiedziała Barbara Borys-Damięcka (PO). Podkreśliła, że dążenie do odrzucenia sprawozdania podyktowane jest wyłącznie walką o pluralizm w radiu i telewizji.

"KRRiT nie wywiązuje się z obowiązków, jakie nakłada na nią Ustawa o rtv" - dodała, podkreślając, że nie zapewnia ona m.in. utrzymania ładu medialnego, swobodnego kształtowania poglądów obywateli, a w telewizji odbywają się roszady personalne, gwarantujące pracę zwolennikom określonych opcji politycznych.

Mariusz Witczak (PO) zarzucał szefowi KRRiT Witoldowi Kołodziejskiemu, że żartuje sobie z Senatu, gdy "bez parsknięcia śmiechem" potrafi mówić o misyjności radia lub telewizji. "Jaką misję realizuje program <<Misja Specjalna>>? (...) Jest jeszcze program Bronisława Wildsteina i on też oczywiście w sposób zupełnie apolityczny, w oderwaniu od jakichkolwiek interesów partyjnych realizuje misję" - mówił Witczak.

>>> Czytaj dalej















Reklama



Dodał, że "gratuluje" też "rajdu pana Gadowskiego z Krakowa" (szef TVP1 - PAP), "bardzo apolitycznej osoby, związanej z panem Ziobro", który "przyjeżdża przypilnować paru spraw do Warszawy". Można by godzinami mówić o karuzeli stanowisk, o zdarzeniach, które są absolutnie gorszące" - stwierdził Witczak.

Marszałek Bogdan Borusewicz (PO) zarzucał TVP naruszanie obowiązku misyjnej działalności poprzez likwidację programów relacjonujących obrady Senatu, a KRRiT brak reakcji na ten fakt.

Janusz Sepioł (PO) ocenił, że zatoczyliśmy koło i mamy obecnie "telewizję stanu wojennego". Gdy przytoczył anegdotę Andrzeja Wajdy na temat telewizji publicznej, na dźwięk nazwiska reżysera ze strony PiS rozległo się buczenie. "Myślę, że jest to ostatnie sprawozdanie KRRiT w tym składzie" - podkreślił Sepioł.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS) zarzucała PO, że dąży do zakneblowania ostatnich wolnych mediów. "I kiedyś Polacy was za to rozliczą, znajdziecie się na śmietniku historii" - mówiła. Gdy jako przykład kneblowania ust podała "nagonkę na redaktora Pospieszalskiego" i autorkę filmu "Solidarni 2010" Ewę Stankiewicz ze strony PO rozległo się: "biedula, biedula".

Także Stanisław Kogut (PiS) zarzucał, że Platforma chce przejąć media publiczne. Wtedy ze strony PO rozległo się: "od kogo? od kogo?". Tadeusz Gruszka (PiS) powiedział, że Platforma traci dziś prawo do mówienia o skoku na media, bo sama tego skoku dokonuje.

Piotr Wach (PO) ripostował, że zarzuty PiS są nieusprawiedliwione i demagogiczne, bo naturalną działalnością partii jest walka o jak największą władzę i nie ma w tym niczego złego, dopóki dzieje się to w ramach porządku konstytucyjnego.

Piotr Andrzejewski (PiS) złożył wniosek o uzupełnienie sprawozdania stanowiskiem Senatu wyrażającym "zaniepokojenie brakiem egzekwowania finansowych zobowiązań" wobec mediów publicznych przez rząd.