Okazuje się, że prokurator Zbigniew Niemczyk, prowadzący w 2003 roku sprawę afery Stella Maris, był w sporze z Januszem Kaczmarkiem. Ten pełnił wówczas funkcję prokuratora apelacyjnego w Gdańsku. Śledczy odkryli, że jedną z kluczowych osób biorących udział w procederze prania brudnych pieniędzy mógł być pomorski baron SLD Jerzy Jędykiewicz - osoba bliska Ryszardowi Krauzemu.

Jędykiewicz jest oskarżony o to, że kierując Energobudową, wyprał ponad 30 mln zł. Prokuratorzy uważali, że powinien zostać aresztowany. Kaczmarek wydał jednak śledczym polecenie służbowe, by w przypadku Jędykiewicza zastosować jedynie kaucję. Sam Jędykiewicz nie wierzy, że wolność zawdzięcza Kaczmarkowi. "Przecież to on był prokuratorem apelacyjnym, kiedy sformułowano przeciw mnie zarzuty" - mówi "Rz".

Kaczmarkowi udało się natomiast pozbyć innego zbyt dociekliwego prokuratora, który interesował się związkami afery Stella Maris z firmami Krauzego - pisze dziennik. To Piotr Wesołowski, który był zastępcą Kaczmarka w Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku.