Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd nie da rady wybudować autostrad

21 kwietnia 2008, 23:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rządowy program budowy dróg lada chwila może lec w gruzach. Już teraz wiadomo, że do planowanych 1145 km autostrad na Euro 2012 może zabraknąć co najmniej 200 kilometrów. Będzie jeszcze gorzej, bo zamiast zapowiadanego przez ekipę Donalda Tuska przyspieszenia inwestycji, szykuje się poślizg - pisze DZIENNIK.

Plany były ambitne: w rządowych programie budowy dróg z września 2007 r. rząd obiecywał dokończenie autostrad A4 i A1 i wybudowanie A2 do granicy z Niemcami grubo przed ropoczęciem Euro 2012. Co z tego wyszło? W tym roku uda się zaledwie oddać 65-kilometrowy odcinek A1 pomiędzy Gdańskiem a Nowymi Marżami. Do tego dojdzie zaledwie 5 km obwodnicy Strykowa. I to wszystko. Cały rok zostanie stracony. Jeżeli rząd będzie budował w tym tempie, swój plan zrealizuje za... 15 lat.

"To się nie może udać" - mówi Włodzimierz Rydzkowski, kierownik katedry polityki transportowej z Uniwersytetu Gdańskiego. Ale to nie koniec złych wieści. Z informacji do których dotarliśmy, wynika, że szykują się opóźnienia w budowie kolejnych dróg. Chodzi łącznie o około 200 kilometrów. A są to inwestycje strategiczne dla organizacji Euro 2012.

Z powodu opóźnień nie dojedziemy autostradą A1 do Torunia. Powód: brak decyzji o rozpoczęciu budowy. Ta sama autostrada ugrzęzła także na południu. Szykuje się opóźnienie dla 13-kilometrowego odcinka Świerklany-Bełk. Powód: GDDKiA nie nadąża z odpowiedziami na zapytania oferentów, którzy mają budować autostradę.

Na zachodzie problemy ma strategiczna autostrada A18, mająca być częścią połączenia Śląska z Berlinem. Choć północna jezdnia jest gotowa, 70 km południowej czeka na decyzje wojewodów dolnośląskiego i lubuskiego. Nie wydali ich z powodu sporów wokół wokół podziemnych przejść dla zwierząt. Stoi także budowa 64-kilometrowej autostrady A4 pomiędzy Szarowem a Tarnowem. Decyzja lokalizacyjna zapadła z półtorarocznym opóźnieniem, a dotyczącej ochrony środowiska jeszcze nie ma.

Skąd te gigantyczne problemy? W prawie są luki, więc firmy budowlane przeciągają w nieskończoność procedury, by pozbyć się konkurentów. Rząd za późno zauważył problem i dopiero zabrał się za zmianę przepisów. Co więcej - opóźnienia mogą być jeszcze większe, bo gwałtownie rosną koszty budowy dróg. "W stosunku do ubiegłego roku wzrosły one o 30 proc." - twierdzi Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców Tor. A pieniędzy w budżecie nie przybywa.

Rząd zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Jak ustaliliśmy, wśród osób zagrożonych dymisją podczas sierpniowej rekonstrukcji rządu jest minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Głowa szefa resortu może spaść nie tylko za opóźnienia w budowie, ale także za niepotrzebne dzielenie przetargów, opóźnienia w przygotowaniu najważniejszych ustaw (PPP, specustawa drogowa) oraz braki pracowników i sprzętu. Podobny los może czekać szefa GDDKiA, Janusza Kopera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj