Inne
Reklama

Pomysł przedterminowych wyborów zrodził się dość niespodziewanie w PSL zaraz po tym, jak koalicja przegrała w Sejmie głosowanie nad odrzuceniem weta prezydenta do ustawy medialnej.

Jeden z prominentnych ludowców przekonuje, że to może być jedyne remedium na zapowiadane przez Lecha Kaczyńskiego blokowanie kolejnych ustaw rządowych. Takie wybory miałyby się odbyć wraz z przyszłoroczną elekcją do Parlamentu Europejskiego.

"Zamiast kombinować, niech lepiej wezmą się za robotę i myślą, jak przeciwdziałać obstrukcji z Pałacu Prezydenckiego" - denerwuje się polityk Platformy.

Twierdzi, że PSL nie ma szans na realizację takiego planu, bo Platforma jest mu całkowicie przeciwna. Nawet mimo że do takiego kroku zachęcają ją sondaże. Według najnowszego badania preferencji partyjnych pracowni TNS OBOP dla DZIENNIKA PO mogłaby liczyć na 277 mandatów poselskich.

To o jeden więcej niż potrzeba do samodzielnego odrzucania prezydenckiego weta. Czy partia rządząca ma pokusę skorzystania z takiej tendencji? Nie, bo jej politycy zwracają uwagę na wielkie ryzyko pójścia do urn.

"Dziś w sondażu mamy 277 posłów, a jak w wyborach będziemy mieć 253 mandaty, to co będzie?" - zastanawia się członek zarządu PO Waldy Dzikowski. Inny członek władz Platformy dodaje: "Już PiS liczyło, że zrobi przyspieszone wybory i będzie mogło samodzielnie rządzić, ale przeliczyło się, a my nie zamierzamy popełnić ich błędu".

Ten sposób myślenia polityków PO najwyraźniej podzielają wyborcy. Ponad połowa respondentów TNS OBOP pytana, czy przedterminowe wybory to dobre rozwiązanie, stwierdziła, że Sejm powinien pracować przez całą kadencję. Tylko 33 proc. było przeciwnego zdania. Dzikowski nie jest zdziwiony tymi wynikami.

"To, że prezydent zawetował nam jedną ustawę, to jeszcze nie powód, by znów zapraszać wyborców do urn" - mówi. Także PiS uważa, że za mało czasu minęło jeszcze od ostatnich wyborów. "Ale prędzej czy później Platforma przekona wyborców, że jest tak, jak mówił minister Aleksander Grad: że w kampanii mówi się jedno, a potem rzeczywistość jest inna" - komentuje szef klubu PiS Przemysław Gosiewski.

Dziś jednak nic nie wskazuje na to, by od PO odwracali się jej wyborcy. Choć w najnowszym sondażu ma niewiele gorszy wynik niż w poprzednim (52 proc.), to wciąż wyraźnie wyprzedza swoich konkurentów. W tym przede wszystkim PiS, na które chce głosować 27 proc. respondentów. - To pokazuje tylko i wyłącznie tendencję. I to niezłą. Elektorat cały czas wiąże z nami swoje nadzieje - mówi Dzikowski.

PiS nie przejmuje się jednak tym, że nadal utrzymuje się tak wysokie poparcie dla Platformy. "Uważam, że partia Donalda Tuska jest nadal w początkowym okresie rządzenia" - mówi DZIENNIKOWI Przemysław Gosiewski. Jego zdaniem to jedyna przyczyna utrzymywania się tak wysokiego zaufania społecznego do PO.