Dziennik Gazeta Prawana logo

Uczniowie dowiedzą się, czym jest seks

12 lutego 2009, 14:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uczniowie dowiedzą się, czym jest seks
Inne
Wychowanie seksualne będzie obowiązkowe. Jeżeli jako rodzić się nie zgadzasz, by twoje dziecko na te lekcje chodziło, będziesz musiał złożyć pisemne oświadczenie. DZIENNIK dotarł do założeń nowego rozporządzenia, które przygotowuje MEN.

Zmianę ministerstwo chce wprowadzić już od nowego roku szkolnego. szkoły podstawowej przez gimnazjum aż do szkół ponadgimnazjalnych.

Do tej pory rodzic, który chciał, by dziecko chodziło na zajęcia z wychowania seksualnego, musiał pisemnie wyrazić taką wolę. Efekt? Wiele szkół w ogóle nie wprowadziło nauczania tego przedmiotu. Po prostu rodzice z własnej inicjatywy takich pism nie pisali. Z kolei szkoła się ich nie dopominała. "Program jest tak przeładowany, że i rodzice, i uczniowie jak mogą uciekają od zajęć dodatkowych, a takim jest teraz wychowanie seksualne. Wolą położyć nacisk na naukę przedmiotów, które pojawią się na egzaminie i zagwarantują dostanie się do wybranej szkoły" - tłumaczy Maria Łabęcka, wicedyrektor warszawskiego gimnazjum nr 106.

Teraz ten przedmiot nie będzie się już odbywał w ramach zajęć pozalekcyjnych, ale znajdzie się w oficjalnym planie lekcji - Wprawdzie nie będzie ocen, ale jeśli rodzice pisemnie nie oświadczą, że się nie zgadzają, a uczeń nie przyjdzie, będzie miał nieobecność nieusprawiedliwioną. Tylko pełnoletni uczniowie mogą sami decydować, czy wychowania seksualnego chcą sie uczyć czy nie.

Sprawa budzi kontrowersje - mówi Krystyna Jaworska z warszawskiego gimnazjum nr 9.

Skąd ministerstwo znajdzie nauczycieli? MEN liczy na to, że nauczyciele, np. biologii, sami będą chcieli zdobyć nowe kwalifikacje i na własny koszt się przeszkolą. To podniesie ich kwalifikacje. Pieniądze na lekcje będą musieli znaleźć dyrektorzy szkół. "Muszą tak gospodarować subwencją, jaką otrzymują, by pieniędzy wystarczyło" - usłyszeliśmy w biurze prasowym ministerstwa.

Anna Grzywacz z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton (młodzi ludzie działający jako wolontariusze) przekonuje, że edukacja powinna być bezwzględnie obowiązkowa. Ale pod warunkiem że będzie prowadzona profesjonalnie. "A na to potrzebne są pieniądze" - mówi.

Obawia się, że skończy się na tym, że zajęcia będą prowadziły osoby zupełnie przypadkowe: nauczyciele wf., biologii i katecheci, którzy np. nie przedstawią wszystkich metod antykoncepcji. "Już teraz odbieramy codziennie wiele e-maili, w których Zdarza się też, że padają na nich rewelacje typu, że homoseksualizm jest chorobą, antykoncepcja hormonalna powoduje kłopoty z płodnością, a masturbacja szkodzi" - oburza się Anna Grzywacz.

Czy szkoły poradzą sobie z tym problemem? "Nauczyciele chcą się dokształcać i z tym nie powinno być problemu. Pieniądze też się znajdą, bo na wychowanie seksualne nie potrzeba nawet pełnego etatu" - mówi Agnieszka Orszulik, dyrektor szkoły nr 14 w Warszawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj