"Nasze stanowisko jest jasne - ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. " - zapowiedział Paweł Graś. Dodał, że wszyscy nieobecni na głosowaniach poniosą karę finansową. "To jest oczywiste - nie ma usprawiedliwienia dlatego, że w tym czasie nie było żadnych innych obowiązków poselskich ani rządowych, więc ci, którzy w tych głosowaniach nie brali udziału, poniosą finansowe konsekwencje" - stwierdził rzecznik rządu.
>>>"Zamiast głosować w Sejmie, ganiali po boisku"
Zgodnie z Regulaminem Sejmu, m za każdy dzień nieusprawiedliwionej nieobecności na posiedzeniu Sejmu lub za niewzięcie w danym dniu udziału w więcej niż 1/5 głosowań. Konsekwencji finansowej nie ma, jeśli przyjęte zostanie usprawiedliwienie posła.
Dlaczego premier, zamiast głosować w Sejmie, grał w piłkę nożną? "Premier Donald Tusk nie wiedział o czwartkowych głosowaniach w Sejmie. Myśleliśmy, że głosowania są w piątek, zawiodła komunikacja na linii kancelaria premiera - klub Platformy Obywatelskiej" - powiedział Graś.
" W czwartkowe późne wieczory premier - jeśli czas mu na to pozwala - stara się trenować, dbać o kondycję. Tutaj sam muszę się przyznać, że również nie wiedziałem o czwartkowym bloku głosowań" - podkreślił rzecznik rządu.
"Kompromitacja. Cóż można więcej powiedzieć" - mówi DZIENNIKOWI Joachim Brudziński z PiS. Dodaje, że w jego ocenie o wiele bardziej żenujące jest tłumaczenie rzecznika rządu, że zawiodła komunikacja i premier o głosowaniach nie wiedział.
>>> Bielan o Tusku: ręce opadają
"To absurd. . Teraz jest kryzys, trzeba działać panie Tusk" - apeluje Burdziński.
"Futbolowy wypad" szefa rządu odkryli reporterzy "Teraz my". Donald Tusk wraz z wicepremierem Grzegorzem Schetyną, w towarzystwie posła Romana Koseckiego i szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego, wyszli na boisko w miniony czwartek o godzinie 20:30.
Sejm debatował też nad rządowymi projektami ustaw wprowadzających reformę emerytalną policjantów, ale szef MSWiA Grzegorz Schetyna wolał wtedy uganiać się za piłką.