Dziennik Gazeta Prawana logo

Obietnica Tuska wciąż pozostaje fikcją

30 marca 2009, 20:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zabraknie pieniędzy na laptopy i komputery dla gimnazjalistów
Zabraknie pieniędzy na laptopy i komputery dla gimnazjalistów/Inne
Pierwsze laptopy od rządu dla gimnazjalistów miały trafić pod strzechy w tym roku. Tak zapowiadał premier w orędziu. Ale nie trafią. Rządowy zespół zajmujący się tym projektem niczego dotąd nie ustalił. Nie ma też pieniędzy na kupno komputerów. Na dokładkę specjaliści mówią: nie ma sensu rozdawać sprzętu, gdy wiele polskich szkół i domów nie ma dostępu do internetu.

Nad programem od maja ubiegłego roku głowi się zespół Tomasza Arabskiego z kancelarii premiera. Miał opracować zasady przyznawania gimnazjalistom laptopów i poszukać w budżecie pieniędzy na ten cel. . Kilka razy próbowaliśmy zapytać o to Tomasza Arabskiego. Nie znalazł czasu.

Wiadomo za to, że w tym roku programowi obcięto pieniądze.

Pieniędzy starczyłoby pewnie na minipilotaż w jednej czy dwóch szkołach. Ale nawet o tym nie słychać. Marek Olszewski, wójt Lubicza ze Związku Gmin Wiejskich, mówi wprost: A czasu jest niewiele, bo trzeba rozpisać przetarg na komputery i oprogramowanie" - tłumaczy. Wątpi, że wszystko uda się załatwić w ostatniej chwili.

W maju ubiegłego roku Donald Tusk powiedział, że brak dostępu do komputera to najprostsza droga do wykluczenia i państwo powinno pomóc. "Chciałbym państwu ogłosić, że powołuję zespół, który opracuje program pod wszystko mówiącym hasłem <Dostęp do komputera dla każdego ucznia>. " - mówił.

Kilka dni później Tomasz Arabski obwieścił: "Chcielibyśmy, aby od roku szkolnego 2010/2011 każdy gimnazjalista miał dostęp do spersonalizowanego laptopa i internetu".

Pierwsi uczniowie mieli dostać komputery już na początku najbliższego roku szkolnego. Miało na to pójść z budżetu 25 mln zł. W przyszłym roku sprzęt dla wszystkich miał kosztować 500 mln zł. Jak tłumaczył wtedy Arabski, laptopy miały służyć uczniom zarówno w szkole, jak i w domu. I to nie tylko im, ale także ich rodzinom

"Rzeczywiście pierwotnie planowany był program na dużą skalę z centralnym finansowaniem. Ale w niepewnej sytuacji gospodarczej trudno sobie wyobrazić, by stać nas było na zakup laptopów" - tłumaczy Krzysztof Stanowski, wiceminister edukacji narodowej, który pracuje nad projektem. Szczerze przyznaje, że . Czyli w niektórych szkołach, bibliotekach, nie mówiąc już o domach.

Komputery byłyby kupowane dopiero w drugim etapie. I to niekoniecznie laptopy. "W zależności od indywidualnej sytuacji może to być laptop, tablet albo komputer stacjonarny. Chcemy, by w efekcie uczeń mógł obsługiwać przez internet konto bankowe, a także wziąć udział w wyborach" - mówi Stanowski.

Ale dodaje, że Jeśli się postarają, zdążą przed inauguracją roku szkolnego.

Samorządy odpowiadają na to, że obiecywanie laptopów okazało się zawracaniem głowy. "Tylko nielicznym gminom udaje się spełnić warunki i otrzymać unijną kasę" - odpowiada wójt Olszewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj