Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wycofaliśmy się przed końcem meczu"

5 kwietnia 2009, 21:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Uznanie kandydatury Rasmussena było wycofaniem naszego kraju z meczu, który jeszcze się nie zakończył" - tłumaczy w rozmowie z DZIENNIKIEM Bogdan Klich. Szef MON, który był na szczycie NATO razem z prezydentem i Radosławem Sikorskim, przekonuje, że Polska mogła wiele zyskać, grając na zwłokę i nie popierając Rasmussena.


Bogdan Klich*: O jak najmocniejszą pozycję w NATO.


Mieliśmy zostać w grze tak długo, jak długo ona będzie trwała. I do pewnego momentu byliśmy, bo kandydatura Radosława Sikorskiego pojawiała się na międzynarodowej giełdzie kandydatów. I tak powinno być do ostatecznego rozstrzygnięcia, kto zostanie sekretarzem generalnym. Gdyby większość członków NATO opowiedziała się za kandydatem, to mieliśmy zabiegać o pewne świadczenia dodatkowe.


Większą obecność NATO w Polsce.


Podczas obchodów 10-lecia Polski w NATO prezydent Kaczyński i rząd mówili jednym głosem, co zrobić, by wzmocnić bezpieczeństwo Polski. Wystąpienia szefa MSZ, moje i władz BBN także nie pokazywały różnic poglądów. Trudno wyobrazić sobie, by prezydent miał inny pogląd niż jego dwaj ministrowie.

>>> Wojna polsko-polska na szczycie NATO


Błąd polegał na zbyt wczesnym wycofaniu Polski z gry, zanim ona dobiegła końca. Uznanie kandydatury Rasmussena było wycofaniem naszego kraju z meczu, który jeszcze się nie zakończył.


Nie powinien zabierać głosu przed przedstawicielem Turcji, która jak wiadomo, miała zawetować kandydaturę Duńczyka. Bo to znaczyło, że po kolacji prezydentów będą jeszcze następne rozmowy. Prezydent powinien zrealizować jeden z wariantów rządowego stanowiska i powiedzieć, że trzeba dać sobie jeszcze trochę czasu na dodatkowe konsultacje.


Takie spotkania mają swoją dynamikę. Kończą się wtedy, gdy wszystkie strony są usatysfakcjonowane osiągniętym kompromisem. Gdyby na tym szczycie nie udało się osiągnąć zgody, takie rozmowy można jeszcze prowadzić przez kilka miesięcy. Ale to był wariant ostateczny, bo na spotkaniach doszło do uzgodnień, tyle że Polska w drugim dniu szczytu już w tych targach nie uczestniczyła.


Kandydatura była dobrze postrzegana wśród naszych niektórych sojuszników. Więc istniał potencjał, by ją lansować albo przy jej pomocy osiągnąć inne cele.

>>> Błąd prezydenta czy pułapka rządu


Premier z prezydentem całkiem niedawno spotkali się w samolocie, podczas powrotu z unijnego szczytu mieli okazję rozmawiać na różne tematy. Notatka dla prezydenta miała status oficjalnego dokumentu rządowego, były w niej informacje pomocne dla prezydenta. W związku z tym nie było potrzeby dodatkowego spotkania, zwłaszcza że z prezydentem lecą ministrowie MON i MSZ.


W nocy po piątkowej kolacji. Dostałem informacje, że Lech Kaczyński wystąpił przed prezydentem Turcji i poparł kandydaturę premiera Danii.


Nie. Bo byliśmy umówieni następnego dnia na śniadanie z prezydentem. Liczyłem, że omówimy tę sprawę, i tak się stało. Rano Lech Kaczyński wyjaśniał nam powody zajmowania takiego stanowiska, ale był bardzo oszczędny w słowach.


Nie widziałem pana prezydenta w tym czasie i nic nie wiem na ten temat.

*Bogdan Klich, minister obrony narodowej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj