Dziennik Gazeta Prawana logo

Zoll: jestem przeciwny tej ustawie

9 kwietnia 2009, 20:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jestem przeciwny tej ustawie. Te regulacje zbyt głęboko ingerują w życie rodzinne" - mówi DZIENNIKOWI były rzecznik praw obywatelskich Andrzej Zoll.

Andrzej Zoll: To bardzo niepokojąca propozycja. Nie wszystko bowiem da się prawem załatwić, a bardzo wiele można popsuć.

>>> Szydzenie z dzieci będzie surowo karane


Najprawdopodobniej doprowadzą do sytuacji, które będą wręcz psuły stosunki w rodzinie. Życie rodziny to jest bardzo czuła materia. Weźmiemy zapis o znęcaniu się, który jest już dziś w kodeksie karnym. Oczywiście chroni on osoby, które doznają przemocy, ale to jest też przepis nagminnie wykorzystywany w sprawach rozwodowych po to, by uzyskać lepszą pozycję w procesie. Boję się, że w sprawach dotyczących przemocy psychicznej, które są bardzo trudne od strony dowodowej, będziemy mieli bardzo dużo nadużyć przez osoby, które będą po prostu chciały drugiej stronie dołożyć. Ponadto te zapisy zbyt głęboko ingerują w życie rodzinne. Swego czasu Szwedzi wprowadzili taką politykę i teraz pod wypływem niezadowolenia społecznego wycofują się z niej.


Tak, historia Pawlika Morozowa jak żywa (opowieść lansowana jako przykład do naśladowania przez stalinowską propagandę o chłopcu, który donosił na swojego ojca, przeciwnika stalinowskiego reżimu - red.). Dajmy spokój z tymi zapisami, to głupie pomysły, naprawdę głupie.


Nie było dużo takich spraw. Do ich rozwiązania wystarczyły obowiązujące przepisy. Do akcji wkraczał prokurator, a poszkodowani byli objęci opieką. Od tego czasu zresztą wiele się zmieniło, został chociażby wprowadzony zapis o zakazie zbliżania się do miejsca czy nakaz wyprowadzenia się osoby, która maltretuje rodzinę. Jeżeli potrzeba czegoś więcej, to rozwiązań wspierających rodzinę, a nie lansujących system kar.

>>> Guzowska: wiem, co to przemoc w rodzinie


Kultury słowa na pewno nie nauczy się ustawą. Potrzebna jest edukacja społeczna i w tę stronę powinny iść wysiłki instytucji państwa. Fundamentalne jest też pytanie, kto ma wychowywać młodzież: rodzina czy państwo. Mnie wydaje się, że rodzice. I dlatego tym, którzy mają problem i nie wiedzą, jak wychowywać, państwo powinno zaoferować pomoc i dać odpowiednie wzorce. To, co chcą zapisać politycy, poprawy nie przyniesie, a raczej zaogni rodzinne konflikty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj