Dziennik Gazeta Prawana logo

Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?

24 kwietnia 2009, 19:38
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?
Inne
Studenci historii Uniwersytetu Jagiellońskiego będą pisali prace magisterskie na tematy dostosowane do ich "możliwości intelektualnych" i nie o osobach żyjących. Tak zdecydowała rada wydziału uczelni. "To ograniczenie wolności badań. Uczelnia niepotrzebnie ulega naciskom politycznym" - twierdzą historycy.

Posiedzenie rady zostało zwołane w związku z publikacją kontrowersyjnej biografii Lecha Wałęsy autorstwa Pawła Zyzaka. Praca magisterska młodego historyka UJ, który po studiach dostał etat w krakowskim oddziale IPN, wywołała polityczną burzę. Po publikacji, w której znalazły się m.in. oparte na anonimowych źródłach informacje dotyczące młodzieńczych lat Lecha Wałęsy, wróciła dyskusja na temat likwidacji IPN.

>>>Michnik ostro krytykuje książkę Zyzaka

Posiedzenie rady odbywało się za zamkniętymi drzwiami. Nam jednak udało się odtworzyć jej przebieg. Zaczęło się od wyjaśnień promotora Zyzaka. Profesor Andrzej Nowak tłumaczył, że od strony formalnej nie było żadnych uchybień przy obronie magisterium. Praca została złożona w terminie, zrecenzowana i obroniona. To, że potem wydano na jej postawie książkę, która wywołała burzę, w ogóle nie powinno być zmartwieniem uczelni.

Dziekan Andrzej Banach zaproponował przyjęcie stanowiska. Po pierwsze - Ale to nie wszystko. Zdaniem profesora od tej pory na uniwersytecie nie powinny powstawać prace o osobach żyjących, a tematy trzeba "dostosować do możliwości intelektualnych studentów". Większość uczestników posiedzenia zgodziła się, że sprawę Zyzaka trzeba czym prędzej zakończyć. Tylko wtedy na uczelnię wróci spokój.

Na stronie internetowej Uniwersytet Jagielloński zamieścił oficjalny komunikat. " i zakresu prac dyplomowych do stopnia dojrzałości naukowej studenta, w szczególności w odniesieniu do zagadnień z najnowszej historii i zasad posługiwania się metodami badań historycznych" - czytamy w oświadczeniu.

"Żaden naukowiec nie będzie miał wątpliwości, co to oznacza" - zapewnia Michał Skoczylas, który podczas obrad rady reprezentował samorząd studencki. "My się z tym zgadzamy, bo przekonaliśmy się, że to nie sprzyja spokojowi uczelni i studentów" - mówi.

>>>UJ otrzyma dotację wbrew rządowi

Minister nauki Barbara Kudrycka nie kryła zadowolenia. To właśnie ona chciała wysłać na uczelnię nadzwyczajną kontrolę komisji akredytacyjnej. Ostatecznie po fali krytyki zrezygnowała z tego pomysłu, tłumacząc, że oczekuje działań naprawczych. "Rada przyjęła odpowiedzialną uchwałę" - oświadczyła.

Co innego jednak mówią historycy. Prof. Wojciech Roszkowski: "To dziwne i niepotrzebne stanowisko. Przyjęte wbrew autonomii uczelni i pod wpływem politycznych nacisków. Ogranicza wolność badań. " - komentuje.

Także dr Jacek Przygodzki, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego, jest zdania, że magistrant ma prawo do podejmowania tematów z historii najnowszej, a promotor nie powinien mu tego odmawiać. "Ja mam grubą skórę i takim stanowiskiem w ogóle bym się nie przejął. Ale może teraz UJ będzie chciał być świętszy od papieża".

p

Historyk powinien pisać biografię osoby, gdy ona umrze. Dopóki żyje, mogą dojść do jej życiorysu nowe ważne fakty. Nie rozumiem natomiast, na czym ma polegać postulat lepszego dostosowania tematu do możliwości intelektualnych studenta. Przeczytałem książkę Zyzaka i uważam, że włożył w nią nieprawdopodobnie dużo pracy. Ale problem nie w jego pracowitości czy IQ, tylko w tym, że praca napisana była w celu obrony pewnej tezy. A tego nie da się rozwiązać żadnym zarządzeniem czy dyrektywą.


Rada Wydziału nie powiedziała, że nie wolno pewnych tematów podejmować, tylko, że zalecana jest ostrożność. A historyk zawsze musi pamiętać, że gdy dotyka materii żywej, musi być ostrożny chociażby z powodu przepisów prawa. Co nie oznacza, że nie wolno mu tematów z historii najnowszej podejmować w ogóle.


Bo taką hecę zrobiono wokół książki, domagano się od uczelni zajęcia stanowiska. Jeśli koledzy z UJ posłuchają Rady Wydziału i będą ostrożni, będą starali się dobrze weryfikować źródła, to tylko na tym skorzystają. Już na pierwszym roku uczy się, że trzeba oddzielać emocje i własne poglądy od faktów. Bardzo źle by sie stało, gdyby Zyzakowi odebrano dyplom. Ale w tym wypadku chodzi o rzetelność, a nie autocenzurę.


Ja się nie cieszę. Atak na Uniwersytet Jagielloński był kuriozalny, a to tylko próba wybrnięcia z tej fatalnej sytuacji.

Andrzej Paczkowski - historyk, szef kolegium IPN

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj