"To pozwoli na utrzymanie szkoleń na poziomie 72 proc. w odniesieniu do 2008 roku. Chciałem też, by piloci nie spędzali w powietrzu mniej niż 40 godzin rocznie" - tłumaczy Bogdan Klich.

Reklama

Czy dodatkowych 20 tys. ton paliwa wystarczy? W marcu "Rzeczpospolita" ujawniła analizę Pionu Szkolenia Dowództwa Sił Powietrznych. Wynikało z niej, że pod koniec 2008 roku żaden pilot polskiej armii nie osiągnął właściwego poziomu wyszkolenia. Przyczyna - to głównie brak paliwa.

>>> Piloci nie potrafią latać, bo nie ma paliwa

By zapewnić pilotom podstawowe szkolenie potrzeba rocznie ok. 38 tys. ton paliwa. Do tego minimalnego poziomu wojskowemu lotnictwu brakowało ok. 15,5 tys. ton.

Tymczasem eksperci alarmują, że w wojskowym lotnictwie źle się dzieje. Brakuje paliwa, a piloci latają za mało. Sprawą zainteresowała się Sejmowa Komisja Obrony Narodowej. Na wniosek posła Ludwika Dorna powołano specjalną podkomisję. "Chcemy przeanalizować proces szkolenia pilotów oraz techników i wyłapać nieprawidłowości" - mówi jej szef Czesław Mroczek.