Rosati zauważa, że paradoksalnie wszyscy przyzwyczailiśmy się do zaskakujących działań Lecha Wałęsy. "Ale tym razem zaskoczył mnie negatywnie. W końcu to człowiek z dużym nazwiskiem, wielkimi dokonaniami, no i chyba nie ma problemów finansowych" - mówi Rosati.

Reklama

>>>Wałęsa: Biorę od tych, co mają

Ale wygląda na to, że to właśnie finanse były powodem wycieczki do wiecznego miasta. "Wałęsa tłumacząc się dzisiaj, daje wyraz zakłopotaniu. Nie bardzo umie wytłumaczyć, po co tam pojechał. Więc być może chodzi o pieniądze".

W mediach pojawiły się informacje, że Wałęsa miał otrzymać za wykład 50 tysięcy euro. Były prezydent pytany przez DZIENNIK o tę kwotę odpowiedział pytaniem: "Tak nisko mnie cenicie?".

>>>"Jest granica bycia za, a nawet przeciw"

Bo rzeczywiście - zdaniem Rosatiego - kwota 50 tys. euro dla tak znanej osoby nie jest wygórowana. "Byli znani premierzy czy prezydenci, jak Tony Blair, czy Bill Clinton biorą dużo więcej. Więc taka suma w przypadku Wałęsy nie byłaby wygórowana".

Zwłaszcza, że jak dodaje Rosati, Libertas osiągnął dzięki temu ważny cel polityczny. "Wałęsa jako pierwszy wyrwał Libertas z izolacji, dał im europejską legitymację".

Libertas to partia eurosceptyków założona przez Irlandczyka Declana Ganleya na fali odrzucenia przez jego rodaków Traktatu Lizbońskiego. Ugrupowanie działa także w Polsce, a jego szefami są: były poseł LPR i były sekretarz stanu w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego - Daniel Pawłowiec oraz były poseł PiS i Prawicy Rzeczypospolitej Artur Zawisza. Wśród polskich kandydatów Libertasu do europarlamentu są m.in.: posłanka PiS Anna Sobecka, senator PiS Ryszard Bender i były senator PO Krzysztof Zaremba.

Xxxxxxxxxxxxxxxxx