Komisja wszczęła wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu. W unijnym dokumencie, do którego dotarła Agencja Reutera, napisano jasno: "Polska musi zakończyć obecne powiększenie deficytu tak szybko, jak to możliwe, najpóźniej w 2011 r."
Wynoszący 3 proc.
Jeśli Polska nie spełni żądań Unii, bowiem warunkiem niezbędnym wstąpienia jest właśnie maksymalny poziom 3 proc. PKB.
Polscy politycy tonują emocje. "To jest standardowa procedura. Wszystkie kraje, które przekraczają granicę 3 proc., spotykają się z reprymendą ze strony Komisji" - mówi eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski.
Polityk podkreśla też, że deficyty budżetowe, przekraczające 5, a nawet 10 proc. PKB, to dziś bolączka największych członków Unii. Do tego mamy najbardziej pozytywne wskaźniki wzrostu gospodarczego. Nie sądzę, byśmy musieli się obawiać unijnych sankcji" - uspokaja. W identycznym tonie wypowiada się posłanka PiS Aleksandra Natalli-Świat. W sytuacji kryzysu większość krajów zwiększa deficyt" - podkreśla.
Dokument autorstwa Komisji zostanie opublikowany w środę. Procedura nadmiernego deficytu zostanie wszczęta nie tylko wobec Polski, ale również Rumunii, Litwy i Malty.