Inne / Fot. Piotr Kowalczyk
Reklama

W związku z tą sprawą w ubiegłym tygodniu agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali szefów białostockich Lasów Państwowych. Zgodzili się oni na to, aby w październiku ubiegłego roku Rakom kupił drewno w tzw. trybie "eksperckim". Nowe reguły sprzedaży ustalone przez zarządzenie dyrektora generalnego Lasów Państowych powstały tuż przed tą transakcją. Drewno zamiast trafić na aukcję - co jest standardem - zostało bezpośrednio sprzedane Rakomowi po zaniżonej cenie. Do tej pory treść zarządzenia jest niejawna.

"W tym czasie metr sześcienny drewna oferowany w systemie aukcyjnym osiągał cenę około 290 zł, a Rakom płacił 180 zł" - mówi nam wysoki rangą urzędnik Lasów Państwowych. Według wyliczeń CBA, skarb państwa na tym interesie stracił ponad 5 mln zł.

Jak ustalił DZIENNIK, afera nie ogranicza się jedynie do podlaskich leśników. Dotarliśmy do dokumentów, z których jasno wynika, że spółka w 2007 roku chętnie korzystała z protekcji będących wtedy u władzy podlaskich polityków: Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, oraz Genowefa Wiśniowska, wicemarszałek Sejmu z ramienia Samoobrony, wysłali do Lasów Państwowych pisma z prośbą o sprzedaż drewna Rakomowi. Według naszych informatorów telefonicznie za firmą wstawiał się również Krzysztof Putra, wówczas wicemarszałek Senatu z PiS.

"Zgłosili się do mnie przedstawiciele spółki Rakom, którzy nie dostali od Lasów Państwowych wystarczających ilości drewna. Proszę o przeanalizowanie sprawy i zajęcie stanowiska" - pisał poseł Jurgiel w lutym 2007 roku do Andrzeja Matysiaka, dyrektora Lasów Państwowych. Pisma w podobnym tonie zostały wysłane do dyrektora Lasów Państwowych z sekretariatu Genowefy Wiśniowskiej. "Proszę o interwencję. Mam nadzieję, że przychylne załatwienie sprawy pozwoli na kontynuację i dalszy rozwój działalności firmy Rakom, co bez uszczerbku finansowego dla Lasów Państwowych przyczyni się do utrzymania obecnych miejsc pracy w rejonie Podlasia" - czytamy w datowanym na styczeń 2007 r. piśmie do szefa Lasów Państwowych. Pismo byłej wicemarszałek Sejmu nie pozostało bez odpowiedzi. "Lasy Państwowe z należytą starannością rozpatrzyły wnioski ww. firmy i przedstawiły propozycje rozwiązań umożliwiające dodatkowy zakup drewna" - odpisał ówczesny dyrektor generalny Andrzej Matysiak.

Kilka miesięcy później - w czerwcu 2007 r. - Lasy Państwowe zmieniły zasady sprzedaży. Pojawiła się furtka, aby Rakom mógł kupić drewno po niższej niż wolnorynkowa cenie.

Dziś o politycznych interwencjach już nikt nie pamięta. Andrzej Matysiak, były szef LP , choć osobiście odpisywał na poselskie listy, zasłania się niepamięcią. "Było tyle spraw..." - stwierdził. Krzysztof Putra przekonuje, że nie zna firmy Rakom. "Nigdy w tej sprawie nie interweniowałem" - stwierdził, by po chwili dodać, że wie o tym, że robili to inni posłowie. Krzysztof Jurgiel potwierdził, że wysłał pismo w sprawie Rakomu do Lasów Państwowych, ale nie pamięta już, po co to robił. Z Genowefą Wiśniowską nie udało nam się wczoraj porozmawiać. Ustaliliśmy też, że Putra i Jurgiel zostali już przesłuchani przez CBA. Choć Jurgiel temu zaprzeczył.