"To była pierwsza rzecz, którą sprawdziłem. System ostrzegawczy zadziałał - były ostrzeżenia przed powodzią, ale ludzie nie chcieli opuszczać domów. Teraz nie chcą o tym pamiętać"- twardo powiedział Grzegorz Schetyna.

Reklama

Powodzianie nie zostaną jednak pozostawieni samo sobie. Minister Schetyna zapowiedział, że już od poniedziałku będzie można składać wnioski o odszkodowania. "Pieniądze zaczną być wypłacane po zakończeniu akcji ratunkowej. Trzeba spokojnie oszacować straty" - podkreślił.

>>> Pierwsza śmiertelna ofiara powodzi

Na polecenie premiera Grzegorz Schetyna przyjechał do Ropczyc na Podkarpaciu. W nocy rzeka zalała tam sześć wsi, trzeba było ewakuować 600 osób. Jeszcze dziś przybędzie tu wiceszef kancelarii Władysław Stasiak.

Z kolei marszałek Sejmu Bronisław Komorowski poinformował, że zwróci się do szefa komisji spraw wewnętrznych, aby jak najszybciej zwołał posiedzenie komisji, która zajęłaby się oceną skutków powodzi.

Nie byłoby i takiego działania, gdyby nie PiS. Poseł Prawa i Sprawiedliwości zażądał z trybuny zwołania posiedzenia Konwentu Seniorów, by "poruszyć problem powodzi, która dotyka południową część Polski". Domagał się też tego, żeby "zobowiązać rząd do podjęcia pilnych działań w celu wyeliminowania skutków powodzi".