To nie jedyny dowód działalności agenta o pseudonimie Beata, jaki wyszperali dziennikarze gazety z akt IPN. Znaleźli tam w sumie aż dziewięć notatek, które sporządzili esbecy, podając jako źródło informacji TW Beatę. Agent ten zajmował się rozpracowywaniem środowiska naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.



Ale, zdaniem historyków, notatka o wypłacie nie jest dowodem, że ktoś komuś coś płacił. Zdarzało się bowiem, że esbecy wypisywali zaświadczenia o wynagrodzeniu, a pieniądze wkładali do własnej kieszeni.



Więcej o tym, co w sprawie "Beaty" udało się ustalić dziennikarzom - w dzisiejszym DZIENNIKU.