Dziennik Gazeta Prawana logo

Były esbek: Gilowska nie była tajnym współpracownikiem

12 października 2007, 13:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Według mojej wiedzy Zyta Gilowska nie była tajnym i świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa" - tak zeznał w drugim dniu procesu byłej wicepremier Janusz Gembala, były przełożony kapitana SB Witolda Wieczorka, który zarejestrował Gilowską jako agentkę o pseudonimie Beata. Wieczorek mówił dzień wcześniej, że zarejestrował Gilowską fikcyjnie. "To dla oficera SB samobójstwo. Gdyby to wykryto, nie mielibyśmy dziś tego procesu. Zostałby zwolniony" - oświadczył Gembala.

Gembala dodał, że Wieczorek miał wiele źródeł informacji i nie było racjonalnych powodów, by rejestrował fikcyjnego TW.

"Nie znam przypadku fikcyjnego źródła informacji" - mówił Gembala przed sądem lustracyjnym, drugiego dnia procesu Gilowskiej. Dodał, że informacje od każdego agenta były weryfikowane. Donosy od fikcyjnego współpracownika byłyby - jego zdaniem - bardzo szybko ujawnione.

Janusz Gembala dodał, że był zaskoczony, kiedy Rzecznik Interesu Publicznego podczas przesłuchania powiedział mu, że "Beata" to Zyta Gilowska. "Nigdy nie spotkałem się z TW Beata" - zapewnił.

Dzień wcześniej Wieczorek mówił, że Gilowska była fikcyjnym agentem, a do jej teczki wkładał informacje z innych źródeł. Gembala zaprzeczył, by Wieczorek zwracał się do niego o taką rejestrację. Rano inny esbek Marian Rapa także podważył większość wczorajszych zeznań Witolda Wieczorka.

Wieczorek stwierdził, że nie werbował Gilowskiej do współpracy z SB i nie wypłacał jej pieniędzy. Powiedział, że zarejestrował fikcyjnie Gilowską, by chronić jej rodzinę przed milicją, bo jej mąż zbierał składki na Solidarność.

Esbek Rapa wyjaśniał sądowi, że istniała możliwość odstąpienia od formalnych zasad rejestracji agentów, jeśli ktoś nie chciał napisać zobowiązania do współpracy, ale chciał przekazywać SB informacje. "Musiał z tego powstać jednak raport dla przełożonego" - tłumaczył.

Według Mariana Rapy, niemożliwe było również, by Wieczorek mógł - jak zeznawał - pobierać pieniądze z funduszu operacyjnego SB, na kawę czy herbatę, i nie rozliczać tego rachunkami. Bez pokwitowań można było tylko płacić agentom za bardzo dobrą pracę.

W drugim dniu procesu lustracyjnego Zyty Gilowskiej zeznawało trzech byłych oficerów SB. Część zeznań była tajna. Sąd ujawnił, że jeden z kolejnych świadków będzie zeznawać dopiero 23 sierpnia, a nie 9 jak planowano.

Proces rozpoczął się na wniosek samej Gilowskiej, po tym jak musiała odejść z rządu z powodu podejrzeń o współpracę z bezpieką.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj