Mimo że jest już wicepremierem, nadal czuje się świetnie w roli ludowego trybuna. I choć na proteście, w którym uczestniczył Lepper, pojawiło się zaledwie kilkudziesięciu spółdzielców, Lepper się nie przejmował. Czuł się jak ryba w wodzie. Brylował dowcipem i rzucał cięte hasła. W końcu wrócił do korzeni! "Znacie stanowisko Samoobrony wobec obcego kapitału. Teraz my jesteśmy w rządzie i nikogo z Polski nie chcemy wyrzucać, ale tego kapitału to już mamy dość! Uratowałem tor wyścigów konnych Służewiec, wam też pomogę" - zapewniał Lepper handlarzy, którzy chcą, by w miejsce zamkniętego w Warszawie historycznego Supersamu powstała hala targowa, w której mogliby pracować.
Lider Samoobrony nie chciał rzucać słów na wiatr i od razu wyznaczył handlarzom posła Samoobrony do opieki ich interesów. Zaoferował też pomoc prawników swojego gabinetu politycznego. "Zrobimy co w naszej mocy. Przejdziemy całą drogę prawną" - zapewnił handlarzy Lepper. Handlarze byli wniebowzięci. "Przyszłam, bo kazali. Ale on jest przekonujący" - mówiła DZIENNIKOWI jedna z protestujących.
Sprawę załatwił szybko. A żegnając się, ściskał ręce protestujących i tłumaczył, że pędzi na kolejne spotkanie - pisze DZIENNIK.