To dopiero była zabawa! Posłowie Samoobrony musieli się w końcu rozluźnić po ciężkich obradach komisji krajowej partii. A najlepiej relaksują się na zakrapianej imprezie. Urządzili ją więc w przytulnym Zajeździe Wysoczańskim pod Częstochową - donosi "Fakt".
Kogóż tam nie było! Wiceszef partii Krzysztof Filipek, znani z mediów - Janusz Maksymiuk i Jan Bestry, a nawet minister pracy Anna Kalata. Między nimi błyszczała partyjna "miss" Sandra Lewandowska.
Impreza szybko się rozkręcała. Głośne disco i krzyki niosły się daleko. Pary pląsały w tańcu, a na stole było pełno napitków i jedzenia. Tempo było ostre. Już po godz. 22 dwóch działaczy wyszło z lokalu. Jeden z nich ledwo trzymał się na nogach, ale dzięki pomocy kolegi dotarł do autokaru, gdzie szybko zasnął.
Tymczasem impreza trwała w najlepsze. Posłowie zaczęli wychodzić na zewnątrz, żeby odpocząć i poplotkować. Zrobiło się romantycznie. Lewandowska tuliła się do Filipka, a Kalata robiła zdjęcia z partyjnymi kolegami.
Dopiero po północy politycy na miękkich nogach zaczęli pakować się do swoich limuzyn i autokarów. Czekała ich jeszcze jazda do hotelu i trudny spacer do swoich pokojów. Janusz Maksymiuk musiał wspierać się na ramieniu kolegi. A za kilka godzin poranna msza dożynkowa na Jasnej Górze. To dopiero mordęga.