"Może powinniśmy też prosić Stowarzyszenie Byłych Żołnierzy SS o konsultacje, gdy chcemy urządzić jakieś obchody w obozie w Auschwitz?" - ironizuje Ołdakowski. Steinbach we wczorajszym wywiadzie cynicznie stwierdziła, że Niemcy powinni mieć ostatnie słowo w sprawie obchodów, bo to "przecież oni zburzyli Warszawę".
"Niemieckie tłumienie powstania to była okrutna zbrodnia ludobójstwa. Zginęły tysiące ludzi, a miasto zamieniono w ruinę. To co teraz robi Steinbach to całkowite fałszowanie historii" - oburza się w rozmowie z dziennikiem.pl dyrektor muzeum.
Według niego, Steinbach chce znów skłócić Polaków i Niemców. Bo dla jej słów nie ma innego wytłumaczenia, jak czysta prowokacja, która ma jej pomóc stać się kimś ważnym w polityce.
Nie chce komentować całej sprawy komisarz Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz. Jak powiedział jego rzecznik Robert Szaniawski jakikolwiek komentarz sprawi, że jej słowa nabiorą rangi.
Tymczasem sama Eryka Steinbach odwraca kota ogonem. Tłumaczy, że źle przetłumaczono jej słowa, bo miała na myśli to, że "Niemcy są odpowiedzialne za zburzenie Warszawy" i chce tylko pomóc naszej stolicy organizować uroczystości upamiętniające niemieckie zbrodnie.