Wszystko rozegrało się wczoraj późnym wieczorem. Mojkowska wyszła na spacer z psem. Wtedy podszedł do niej nieznajomy człowiek. Gdy upewnił się, że to sędzia, zaczął grozić jej i jej bliskim. Przerażona kobieta pobiegła na policję. Sprawą już zajęła się prokuratura. "Wszystko wskazuje na to, że chodzi o groźby karalne" - mówi rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Maciej Kujawski. Przesłuchano już Mojkowską jako świadka.

Sędzina prowadziła proces lustracyjny Zyty Gilowskiej. W wyroku z 6 września uznała, że była wicepremier nie skłamała, że nie była agentką SB. Jednak w uzasadnieniu podkreśliła, że Gilowska była zarejestrowana jako TW "Beata". Poza tym była bardzo niefrasobliwa, rozmawiając z SB-kiem Witoldem Wieczorkiem, który zarejestrował ją jako informatorkę.