Twórca i szef Konfederacji Polski Niepodległej Leszek Moczulski kłamcą lustracyjnym. Według sędziów, donosił bezpiece na swoich kolegów z opozycji i brał za to pieniądze. To wyrok sądu II instancji.
Moczulski sam wystąpił o autolustrację - mówił, że chce oczyścić się z zarzutów o współpracę z SB. W 1992 roku trafił na słynną listę domniemanych współpracowników bezpieki.
W sądzie Moczulski bronił się, że SB sfałszowała jego teczkę, żeby go skompromitować. Sąd jednak nie uwierzył mu i uznał, że jako tajny współpracownik "Lech" opowiadał SB m.in. o swoich kolegach. I brał za to pieniądze. Sąd orzekł też, że w latach 70. Moczulski porzucił współpracę z SB i "zdecydowanie przeszedł do opozycji".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|