Dziennik Gazeta Prawana logo

Demonstranci opanują stolicę

12 października 2007, 13:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W sobotę w Warszawie dojdzie do bitwy między Platformą Obywatelską i PiS. W tym starciu nie chodzi o argumenty, lecz o frekwencję. Wygra ten, kto zgromadzi więcej zwolenników - zapowiada DZIENNIK.

Platforma pierwsza rzuciła rękawicę braciom Kaczyńskim. Nie mając większości w Sejmie chce wymusić na politykach PiS nowe wybory, pokazując swoją siłę na ulicy. Politycy PO liczą, że w Polsce dojdzie do powtórki scenariusza węgierskiego - gwałtownych manifestacji antyrządowych. Nic z tego jednak nie wyjdzie. - "Platforma zaspała. Trzeba było zrobić manifestację w zeszły weekend, kiedy emocje były dużo większe" - mówi DZIENNIKOWI politolog dr Marek Migalski.

Wyzwanie ze strony Tuska przyjął premier Jarosław Kaczyński, który pojawi się na wiecu pod warszawskim Pałacem Kultury. Wszystko wskazuje na to, że będzie to powtórka z zeszłotygodniowego mityngu PiS pod stocznią gdańską. Kaczyński, który od chwili objęcia fotela szefa rządu unikał ostrego języka, w Gdańsku zmienił ton mówiąc, że oponenci rządu są dziś tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Niewykluczone, że równie twarde słowa pod adresem opozycji padną dziś w Warszawie.

W najbardziej dramatycznej sytuacji jest LPR. Partii ubywa zwolenników i działaczy. Sobotni Marsz Białej Róży jest dla LPR rozpaczliwą próbą walki o przeskoczenie pięcioprocentowego progu wyborczego.

Mieszkańcy stolicy nie okazywali wczoraj większego zainteresowania manifestacjami. Wygląda więc na to, że w starciu wygra ten, kto lepiej zorganizuje transport swoich sympatyków do Warszawy - pisze DZIENNIK.

Manifestacje oznaczają też ryzyko dla wszystkich organizatorów. Dla PO niebezpieczeństwem są próby podłączenia się do manifestacji różnych ugrupowań lewicowych - od anarchistów i środowisk gejowskich po młodzieżówkę SLD i SdPl. Ryzykiem dla PiS są za to burdy i awantury uliczne. Jeśli do nich dojdzie, obciążą konto Kazimierza Marcinikiewicza, który zezwolił na tyle manifestacji. LPR najbardziej ryzykuje słabą frekwencją. Może się okazać, że dla wyborców prawicy bardziej atrakcyjny będzie wiec PiS niż marsz z Romanem Giertychem - analizuje DZIENNIK.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj