Zbigniew Krzyżanowski: Dla lewicy jest pan symbolem sukcesu, lepszych czasów. Wśród polityków SLD pojawiają się opinie, że pana powrót odmieniłby złą passę.
Aleksander Kwaśniewski: Wśród różnych wydarzeń pogodzenie się lewicy i porozumienie z demokratami to dobra wiadomość. To powinno lewicy pomóc. Mam pełne zaufanie do liderów,
któzy prowadzą ten proces; będę ich wspierał, ale tylko honorowo.
Co skłoniłoby pana do włączenia się w politykę?
Po dziesięciu latach jestem w sytuacji byłego prezydenta, który może służyć radą i pomagać. Ale trudno
wyobrazić sobie formalne funkcje, które miałbym teraz pełnić.
Były prezydent Lech Wałęsa przy okazji kolejnych wyborów oddaje się do dyspozycji narodu.
Myślę, że powinniśmy mocniej korzystać i z doświadczeń Lecha Wałęsy, i
z moich, i z doświadczeń byłych premierów. Ale nie sądzę, by taka szarpanina, próby tworzenia partii, jak to robi Wałęsa, miały sens. Jeżeli Polacy dobrze nas dziś oceniają i
wspominają, to sprawia tylko radość. A my powinniśmy służyć przede wszystkim swoim doświadczeniem.
Swoim doświadczeniem politycznym na razie pan nie służy.
Dałem sobie rok na rozbrat z bieżącą polityką. Dlatego nie wypowiadam się na tematy krajowe, nie oceniam pracy rządu.
W grudniu rok mija, co później?
Później będę recenzował.