Jeśli posłance Sojuszu, Katarzynie Piekarskiej, uda sie przepchnąć projekt przygotowywanej właśnie ustawy, do gabinetów psychiatrycznych będzie musiało zapukać pięciu urzędników: Zbigniew Nowek, Bogdan Święczkowski, Witold Marczuk, Antoni Macierewicz oraz Mariusz Kamiński. Bo Piekarskiej marzy się, by badani byli, bez wyjątku, szefowie takich służb, jak Agencji Wywiadu Wojskowego, Kontrwywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Projekt spodobał się byłemu szefowi UOP Gromosławowi Czempińskiemu. "Polityk, który stoi na czele służb, powinien przechodzić takie same badania jak podlegli mu funkcjonariusze" - powiedział Czempiński "Życiu Warszawy". Bo właśnie tak jest w tej chwili. Badania muszą przechodzić wszyscy funkcjonariusze specsłużb, ale ich szefostwo już nie. Politycy PO i PiS twierdzą jednak, że to żaden problem, a lewica chce po prostu kolejnej awantury.
"Sugerowanie przeciwnikom politycznym choroby psychicznej to praktyka państwa totalitarnego" - twierdzi koordynator ds. służb specjalnych minister Zbigniew Wassermann. Nie zważa na to, że posłanka Piekarska zapewnia, iż jej projekt nie jest wymierzony w konkretne osoby. Także PO nie podoba się pomysł SLD. "Na podobnej zasadzie można byłoby badać psychiatrycznie kandydatów na posłów i ministrów" - ocenił członek komisji ds. służb specjalnych Paweł Graś, poseł PO. Ale może... właśnie trafił w sedno?