Stało się. Andrzej Lepper wrócił do rządu. "Co to oznacza?" - pyta "Fakt". I odpowiada - pewne jest jedno, znowu przyjdzie nam łożyć miliony na jego wielkopańskie zachcianki.
"Fakt" dotarł do zestawienia kosztów pobytu wodza Samoobrony w rządzie. Aż głowa boli od tych sum! Kancelaria Premiera wyliczyła, że od 5 maja, gdy Lepper dostał nominację, do 22 września, gdy prezydent go zdymisjonował, wydaliśmy na niego ponad milion złotych.
Same koszty ochrony, którą Lepper miał na okrągło i z lubością się obnosił, to 406 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć koszty rządowych limuzyn, bez których nie potrafił się obyć. Przez pierwsze trzy miesiące urzędowania miał dla siebie trzy samochody. Ale tego było mu mało. Od 25 czerwca do 22 września obsługiwało go aż pięć rządowych pojazdów.
Do rachunku trzeba doliczyć koszty zagranicznych podróży Leppera, a to - bagatela - 80 tys. zł i przeloty samolotami 210 tys. zł.
Aż strach pomyśleć, jaki rachunek wystawi nam teraz, jeśli miałby dotrwać do końca kadencji.