Tuż przed końcem prezydentury Kwaśniewski wynajął biura dla swej fundacji Amicus Europae oraz dla fundacji Jolanty Kwaśniewskiej Porozumienie bez Barier w należącej do Kancelarii trzypiętrowej, przedwojennej willi przy ul. Bacciarellego. To uliczka w pobliżu Łazienek Królewskich, w prestiżowej części centrum Warszawy. Umowę podpisano na pięć lat, czyli na całą kadencję Lecha Kaczyńskiego. Nowy prezydent pod koniec marca wypowiedział umowy fundacjom Kwaśniewskich. Szefowa gabinetu Kaczyńskiego Elżbieta Jakubiak żartowała wtedy, że Kwaśniewski równie dobrze mógłby sobie wynająć Belweder.
"Kancelaria nie przedstawiła żadnego uzasadnienia tej decyzji, nie umiem wobec tego odpowiedzieć na pytanie o motywy jej postępowania" – ubolewa Kinga Stolarska z fundacji Porozumienie bez Barier.
1 listopada fundacji już nie będzie w prezydenckich budynkach. Tym samym kończy się w kancelarii trwająca ponad 10 lat era Kwaśniewskich. Prezydent Kaczyński przez ostatni rok unikał bowiem politycznych rozrachunków ze swoim poprzednikiem.
"Nie chciałbym mówić o wojnie, ale to bardzo nieładne i represyjne działania. Duża część społeczeństwa odbierze to jako początek odwetu na Kwaśniewskim. A kultura wymaga, by Kancelaria Prezydenta dbała o to, by także były prezydent mógł wypełniać swoje funkcje dla dobra państwa" – mówi Ryszard Kalisz, poseł SLD i były minister Kwaśniewskiego.
Ale obecny szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło uważa powody za oczywiste. "Budynki urzędowe powinny być wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Co innego biuro byłego prezydenta – jego utrzymywanie określa prawo. Mamy umowę do końca roku, ale z tego co wiem, biuro też zmieni siedzibę. Znaleźli inne miejsce" – mówi Szczygło.
Miesięczny czynsz za biuro Kwaśniewskiego wynosił zaledwie około 900 zł, za biura fundacji – po ok. 500 zł.