Dziennik Gazeta Prawana logo

Aneta K. już po przesłuchaniu

12 października 2007, 14:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"To jest ojciec mojego dziecka" - wyznała Aneta K., która oskarża posła Stanisława Łyżwińskiego z Samoobrony, że ją wykorzystywał seksualnie. Wieczorem w łódzkiej prokuraturze zakończyło się jej przesłuchanie. Ze względu na dobro śledztwa, jej zeznania zostały utajnione.

Aneta K. o dziecku powiedziała dziennikarzom TVN24. Jest byłą radną Samoobrony i byłą dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego. Twierdzi, że pracę w biurze dostała po tym, gdy zgodziła się na seks z Łyżwińskim.

Łódzka prokuratura zakończyła jej przesłuchanie późnym wieczorem. Jednak, jak poiformował jej rzecznik Krzysztof Kopania, zeznania - ze względu na dobro śledztwa - zostały utajnione. Jedyne co wiadomo to, że były "bardzo obszerne".

Przesłuchani będą też Andrzej Lepper i sam Łyżwiński. Obydwaj jednak twardo zaprzeczają rewelacjom Anety K. A Lepper nazwał doniesienia "Gazety Wyborczej" prowokacją wymierzoną w koalicję i rząd. Jak poinfiormował wieczorem, pozwy przeciwko "Gazecie" i Anecie K. są już gotowe. Jak stwierdził w programie "Kropka nad <i>", wszystko co napisała "Wyborcza" to "perfidne oszustwo". "Nic z tą panią wspólnego nie miałem, jest prowadzona przez kogoś" - powiedział szef Samoobrony. Lepper zapowiedział, że pozew przeciwko dziennikarzom "Gazety" i samej Anecie K. jest już gotowy.

Cała sprawa wybuchła w poniedziałek rano, gdy prasa doniosła, że posłowie Samoobrony - m.in. Łyżwiński i przewodniczący Lepper - ponoć wykorzystywali swoje podwładne, żeby te mogły zachować pracę. Część z nich, jak Aneta K., zgadzała się na seks, a część, która odmawiała posłom - według prasy - traciła pracę.

Prokurator Kaczmarek zapowiedział, że jednym z elementów śledztwa będzie ustalenie, czy ojcem jednego z dzieci Anety K. rzeczywiście jest Stanisław Łyżwiński.

Zaś rzecznik rządu Jan Dziedziczak powiedział, że jeśli zarzuty się potwierdzą, to konsekwencje będą "bardzo, bardzo surowe". "Premier nie zamierza pracować z osobami, które by się dopuściły takich zachowań" - zapewnił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj