Lepper twierdzi, że w życiu nie korzystał z usług panienek, które rzekomo miał podsunąć mu łódzki gangster, Piotr P. Nigdy też nie był szantażowany. Dlatego całe dzisiejsze rewelacje "Rzeczpospolitej" uznał za jedną wielką nieprawdę. Nie wiadomo na razie, czy będzie skarżył gazetę.
Według "Rzeczpospolitej", trzy lata temu gangster miał opowiedzieć agentom łódzkiego Centralnego Biura Śledczego o działalności ogólnopolskiego gangu, zajmującego się wpływaniem na posłów lub senatorów. Piotr P. twierdzi, że z "organizacją" współpracowali funkcjonariusze służb specjalnych, którzy sprawdzali, jacy biznesmeni czy politycy mogą być użyteczni dla gangu.
Prokuratura Okręgowa w Łodzi próbuje ustalić teraz, gdzie jest Piotr P. Jeszcze w tym tygodniu zamierza go przesłuchać - pisze "Rzeczpospolita".