Prawie pół miliona złotych rocznie wydaje kancelaria Sejmu i Senatu na karetkę dla parlamentarzystów. Gdy posłowie i senatorowie debatują, przed gmachem parlamentu dyżuruje ambulans z pełnym zespołem medycznym.
Lekarz i ratownicy są gotowi do natychmiastowej interwencji, choć przez ostatnie 5 lat tylko dwojgu wybrańcom narodu zrobiło się słabo.
Najpierw karetkę zamówili sobie posłowie. Umowę z warszawskim szpitalem MSWiA podpisali do końca kadencji Sejmu, czyli do 2009 r. Zapłacili za to 1 mln 200 tys. zł. Rocznie wydają 345 tys. zł., czyli za każdy dzień posiedzenia prawie 4,5 tys. zł.
Takiej obsługi medycznej pozazdrościli posłom senatorowie. I zawarli własną, roczną umowę z kliniką resortu spraw wewnętrznych na dyżur ambulansu. Jak ustalił "Fakt", Kancelaria Senatu za jeden dzień postoju karetki podczas obrad Senatu płaci 3 tys. zł. Dodatkowo senatorowie opłacają jeszcze lekarza, który dyżuruje na dzień przed obradami izby. To kosztuje 400 zł dziennie. W sumie przez cały rok senatorowie wydają na ten cel 150 tys. zł z kieszeni podatników.
Najpierw karetkę zamówili sobie posłowie. Umowę z warszawskim szpitalem MSWiA podpisali do końca kadencji Sejmu, czyli do 2009 r. Zapłacili za to 1 mln 200 tys. zł. Rocznie wydają 345 tys. zł., czyli za każdy dzień posiedzenia prawie 4,5 tys. zł.
Takiej obsługi medycznej pozazdrościli posłom senatorowie. I zawarli własną, roczną umowę z kliniką resortu spraw wewnętrznych na dyżur ambulansu. Jak ustalił "Fakt", Kancelaria Senatu za jeden dzień postoju karetki podczas obrad Senatu płaci 3 tys. zł. Dodatkowo senatorowie opłacają jeszcze lekarza, który dyżuruje na dzień przed obradami izby. To kosztuje 400 zł dziennie. W sumie przez cały rok senatorowie wydają na ten cel 150 tys. zł z kieszeni podatników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|