Arcybiskup Juliusz Paetz - emerytowany metropolita poznański. Na liście agentów SB figurował pod pseudonimem Fermo od 1978 do 1983 roku. Ale już wcześniej kontaktował się z bezpieką. Dał się złamać, bo potrzebował paszportu, żeby wyjechać do pracy w Rzymie. Kiedy wrócił, stał się SB niepotrzebny. Arcybiskup Paetz był bohaterem jednego z najgłośniejszych skandali w polskim Kościele. W 2002 roku odszedł z poznańskiej metropolii, oskarżony o molestowanie seksualne kleryków.

Reklama

Biskup Wiktor Skworc - jako współpracownik SB miał pseudonim Dąbrowski. W tej chwili jest biskupem tarnowskim. Został zarejestrowany w 1979 roku po tym, jak esbecy w bagażniku jego samochodu znaleźli produkty z Baltony, a potem przedstawili mu fikcyjne zarzuty współudziału w nielegalnym obrocie towarami z tego sklepu. W książce ks. Isakowicza-Zaleskiego jest zamieszczony raport z październikowej rozmowy werbunkowej, którą przeprowadził z duchownym kpt. Jerzy Wach.

Biskup Kazimierz Górny - obecny ordynariusz rzeszowski. Komunistyczna bezpieka pozyskała go do współpracy w 1979 r., gdy budował kościół w Oświęcimiu. Została ona przerwana w 1983 r., gdy ks. Górny został krakowskim biskupem pomocniczym i wtedy zaczął się uchylać od kontaktów z SB. Ks. Górny został zarejestrowany pod pseudonimami Kazek i Tadeusz.

Ks. Wacław Cedro - według ks. Isakowicza-Zaleskiego, donosił na ks. Józefa Tischnera.

Ks. Saduś - korespondował z papieżem Janem Pawłem II. Treść listów polskiego papieża przekazywał komunistycznej bezpiece.

Ks. Janusz Bielański - były proboszcz katedry na Wawelu. Po pojawieniu się w prasie informacji o jego współpracy z SB został odwołany przez metropolitę krakowskiego, kardynała Stanisława Dziwisza. Mimo to ks. infułat Bielański zaprzeczał, by kiedykolwiek donosił komunistycznej bezpiece. Jako agent miał pseudonim Waga. Sam przyznawał, że w czasie, gdy budował kościół w jednej z dzielnic Krakowa, przychodzili do niego esbecy. Przychodzili też, gdy został już proboszczem na Wawelu. Ale cały czas zaprzecza, by była to współpraca z tajnymi służbami.

Ks. Mieczysław Maliński - wieloletni, bardzo bliski przyjaciel Karola Wojtyły. Sam twierdzi, że na SB chodził ewangelizować. Ale ks. Isakowicz-Zaleski nie ma wątpliwości - ks. Maliński był współpracownikiem SB. W dokumentach widnieje jako "Delta". Został zarejestrowany w 1971 roku.

Ks. Mirosław Drozdek - proboszcz sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem. Miał wielokrotne kontakty z esbekami. A bezpieka podobno bardzo ceniła sobie informacje, które przekazywał. Nosił pseudonim Ewa.

Ks. Mieczysław Łukaszczyk - był kapelanem Jana Pawła II. Teraz jest proboszczem parafii św. Katarzyny w Nowym Targu.

O. Stoch - był zarejestrowany jako TW "Kazek". Przez lata miał świadomie donosić na współbraci z zakonu. Ojciec Stoch przyznaje się do tego w książce: "Pragnę przekazać do wiadomości wszystkim zainteresowanym, że przez wiele lat pod wpływem różnych form szantażu współpracowałem z Urzędem Bezpieczeństwa w Krakowie. Mogę powiedzieć zgodnie z sumieniem, że starałem się tak przedstawić sprawy, by nikomu nie szkodzić".