Amerykanie otwarcie naciskali w sprawie tarczy - twierdzi Sikorski. "Jakiś geniusz w Departamencie Stanu czy Pentagonie wysłał pierwszą oficjalną notę opisującą ewentualne umieszczenie elementów tarczy z dołączonym szkicem odpowiedzi - zawierał on długą listę powinności państwa przyjmującego tarczę i niewiele zobowiązań USA. Jeśli administracja Busha liczy na to, że Polacy i Czesi, skacząc z radości, zgodzą się na wszystko, co się im zaproponuje, czeka go bolesne zderzenie z rzeczywistością" - pisze.
Jeszcze kilka lat temu budowa tarczy byłaby pewnie przyjęta w Polsce z życzliwością, ale teraz wiele się zmieniło. "Nastawienie opinii publicznej do Ameryki jest coraz gorsze i rośnie sprzeciw wobec operacji wojskowych pod kierunkiem USA, a zwłaszcza do proponowanego umieszczenia bazy rakietowej w Polsce - przestrzega były szef MON na łamach "Washington Post".
Amerykańska pomoc wojskowa dla Polski wynosi 30 mln dolarów rocznie, czyli ułamek tego, co wydajemy na misje w Iraku i w Afganistanie - zauważa Sikorski.
Zdaniem byłego szefa MON, amerykańska propozycja umieszczenia w Polsce i Czechach tarczy antyrakietowej może doprowadzić do nieporozumień z naszymi sąsiadami. Może to skończyć się też osłabieniem NATO, pogłębieniem rosyjskiej paranoi w Polsce i utratą przez Stany Zjednoczone niektórych z ostatnich przyjaciół na kontynencie.