To, że stwierdziliśmy naruszenie praw, powinno Matyjka zadowolić - tłumaczą sędziowie ze Strasburga. W jaki sposób sąd lustracyjny naruszył prawa ex-posła?
Były działacz SLD nie mógł wynosić notatek z tajnej kancelarii, gdzie były akta jego sprawy. I właśnie w ten sposób, zdaniem Trybunału, Polska złamała międzynarodowe konwencje, które gwarantują wszystkim rzetelny proces i prawo do obrony.
Polski sąd lustracyjny zajmował się sprawą Matyjka siedem lat temu. Wtedy poseł SLD - jako pierwszy polski parlamentarzysta - stracił mandat. A to dlatego, że w złożonym oświadczeniu lustracyjnym nie wspomniał ani słowem, że w latach 1967-1975 był agentem bezpieki. I sąd uznał go za kłamcę lustracyjnego. Matyjek nie tylko przestał być posłem, ale również dostał 10-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych. To byłemu posłowi się nie spodobało i poskarżył się Trybunałowi w Strasburgu.
Były poseł dostanie 1220 euro zwrotu kosztów i żadnego odszkodowania.