Były poseł Samoobrony w jednym z wniosków napisał, że Krawczyk mogła podrobić jego podpisy i wpisać nieprawdziwe kwoty zarobków. Po co? Choćby po to, by wziąć w banku większy kredyt. Ale to nie koniec. Polityk twierdzi też, że była działaczka partii Leppera ma na swoim koncie zniesławienie, podawanie nieprawdziwych informacji i namawianie innych kobiet do fałszywych zeznań.
Ale to tylko jeden z wątków ciągnącej się od kilku miesięcy tzw. seksafery. Wszystko zaczęło się od oskarżeń wysuniętych właśnie przez Anetę Krawczyk. Stwierdziła ona, że Stanisław Łyżwiński i Andrzej Lepper zaproponowali jej pracę, a w zamian domagali się seksu.
Jak na razie zarzuty w sprawie usłyszały trzy osoby, w tym były doradca posła Łyżwińskiego. Jacek Popecki miał m.in. wstrzykiwać ciężarnej Anecie Krawczyk środek przyspieszający poród. Śledczy zapowiadają wysłanie do Sejmu wniosku o uchylenie immunitetu Łyżwińskiemu. Chcą oskarżyć go o m.in. o gwałt.