Dziennik Gazeta Prawana logo

Posłowie SLD chcą legalizować marihuanę

13 października 2007, 14:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Politycy lewicy pragną legalizacji miękkich narkotyków. Domagają się swobodnego dostępu do marihuany, haszyszu i LSD - pisze "Fakt". Zdaniem cytowanego przez gazetę posła SLD Ryszarda Kalisza, nie należy ograniczać możliwości posiadania marihuany na własny użytek.
W Polsce aż 250 tysięcy osób ma kontakt z narkotykami. Prawie 25 procent, czyli ponad 60 tys. z nich, jest uzależnione. Ośrodki odwykowe i terapeutyczne pękają w szwach. Co roku przyjmują coraz więcej osób, którym życie zrujnowały narkotyki.

Do 2000 roku prawo w Polsce zezwalało na posiadanie niewielkich ilości tzw. miękkich narkotyków. Wykorzystywali to głównie dilerzy, którzy mogli bezkarnie nosić przy sobie prochy i sprzedawać je przed szkołami. Na szczęście prawo zostało zaostrzone. Karane jest posiadanie każdej ilości środków odurzających. Teraz posłowie lewicy chcą powrotu liberalnego prawa!

Prawnik, jeden z ważniejszych polityków Sojuszu, Ryszard Kalisz, mówi wprost: posiadanie narkotyków dla własnych potrzeb powinno być legalne. "Nie należy ograniczać możliwości posiadania marihuany na własny użytek" - podkreśla Kalisz w rozmowie z "Faktem".

Wtórują mu towarzysze z poselskiej ławy. "Jestem za legalizacją miękkich narkotyków. Marihuana wcale nie jest groźniejsza od alkoholu, więc czemu alkohol jest legalny, a marihuana nie?" - zastanawia się Piotr Gadzinowski. Narkotykowe lobby w parlamencie wspiera również wiceprzewodnicząca Sojuszu Joanna Senyszyn. Tłumaczy "Faktowi", że obecny zakaz posiadania np. LSD daje policji możliwość nadużywania prawa. "Teraz policjanci mogą podrzucić komuś woreczek z narkotykiem, a następnie zatrzymać go pod zarzutem jego posiadania" - mówi Senyszyn.

Pani poseł, jak i jej koledzy nie chcą słuchać specjalistów, którzy mówią o złu, które powodują narkotyki, niezależnie od tego, czy są twarde, czy miękkie. "Nie ma bezpiecznych narkotyków! Kontakt z każdym może być w konsekwencji śmiertelny. Najgorszą rzeczą byłaby więc ich legalizacja" - komentuje Jolanta Łazuga-Kaczurowska, prezes Monaru.

Z konsekwencji zażywania narkotyków doskonale zdają sobie sprawę byli narkomani. "To będzie raj dla bezmyślnych nastolatków. Oni będą sięgali na przykład po marihuanę, jak i po papierosy. W końcu przestanie ich to kręcić i wezmą coś mocniejszego" - podkreśla Tomasz Lela, który brał narkotyki prawie rok. Opowiada, że najpierw palił marihuanę, brał ecstasy, ale w końcu dał się namówić na amfetaminę. W ośrodku Monaru w Gdańsku leczy się od trzech miesięcy. "Nigdy już nie sięgnę po narkotyki. Wszem i wobec będę głosił, że ten, kto bierze, jest głupcem" - zapewnia.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj