Widać posłowie są innego zdania. Wolne będą mieć od 6 lipca do 22 sierpnia. Czyli zafundowali sobie całe sześć tygodni wolnego.
"Fakt" tymczasem przypomina, że już dawno powinny zakończyć się prace nad następującymi ustawami:
- o przywróceniu funduszu alimentacyjnego
- o darmowych przedszkolach
- o ulgach dla rodzin wielodzietnych
- o kredytach preferencyjnych
- o zakazie kandydowania do Sejmu skazanym za przestępstwa
- o ograniczeniu poselskiego immunitetu
- o odebraniu wysokich emerytur byłym esbekom
- o odszkodowania za błędne decyzje urzędników.
To tylko kilka przykładów poselskich zaniedbań, bo sejmowe półki uginają się wręcz od zaległych ustaw. "Fakt" twierdzi, że posłowie nic sobie z tego nie robią i szukają
tylko okazji, by wymigać się od pracy na dłuższy czas. Dowód? Były marszałek sejmu Marek Jurek świadomie skreślił z grafika posiedzeń jedną sesję parlamentu. Dzięki temu posłowie
dostali aż sześć tygodni płatnego i nieprzerywanego sesjami urlopu.
"Fakt" pisze, że politycy myślami są już na wakacjach. Cytuje m.in. posła Roberta Strąka z LPR-u, który chwali się swymi urlopowymi planami. "W tym roku wybiorę
się na Węgry. Stamtąd wyskoczę pewnie do Chorwacji i Włoch" - opowiada poseł.