Windykatorzy sprawdzą też, jakie nieruchomości ma Maksymiuk. Chcą zająć jego majątek. Zwłaszcza ten, który poseł - ich zdaniem - zataił w oświadczeniu majątkowym - pisze "Dziennik Zachodni".

"Bzdury. Nic nie ukrywam. Mam tylko to, co wykazałem w oświadczeniu majątkowym" - odpowiada Maksymiuk.

Kłopoty finansowe posła Samoobrony zaczęły się osiem lat temu. Wtedy był współwłaścicielem firmy handlującej nawozami. On i jego wspólnik nie zapłacili zakładom w Policach za 850 ton nawozów. "Nie mam kontaktu z byłym wspólnikiem. Wszystko spadło na mnie. Szanuję prawo i chcę spłacić dług" - zarzeka się Maksymiuk.

Być może jednak wcale nie będzie musiał tego robić. Do Polic zgłosili się dwaj mężczyźni, którzy chcieli kupić od zakładu w Policach dług Maksymiuka. Najprawdopodobniej to znajomi posła. Jak przypomina "Dziennik Zachodni", wcześniej część długów Maksymiuka wykupił jego były kolega z ław poselskich, Ryszard Bonda.

To jednak nie koniec kłopotów finansowych posła. Windykatorzy twierdzą bowiem, że Maksymiuk jest zadłużony w sumie na 10 milionów złotych. Ale ten przyznaje się jedynie do 5 milionów długu.