Dziennik Gazeta Prawana logo

Lepper boi się przyznać do likwidacji KRUS

13 października 2007, 16:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Choć Andrzej Lepper jest w rządzie, wśród rolników nadal chce uchodzić za przywódcę ich protestów. Dlatego gdy rolniczych związkowców oburzyły plany likwidacji funduszu składkowego KRUS, Lepper starał się zrzucić za to winę na premiera i Zytę Gilowską - pisze DZIENNIK.

Przyjęty tydzień temu przez rząd projekt reformy finansów publicznych, przygotowany przez Zytę Gilowską, zakłada zmiany w funkcjonowaniu Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. KRUS straci osobowość prawną i stanie się jednostką budżetową. Dla samych rolników niczego to nie zmienia. Oznacza jednak rewolucję dla rolniczych związków zawodowych. Powód? Likwidacja funduszu składkowego KRUS. Teraz wypłacane są z niego nie tylko świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego, chorobowego i macierzyńskiego.

Pieniądze idą także na Radę Rolników przy KRUS. I to niemałe. A w radzie zasiadają przedstawiciele związków zawodowych, i to oni decydują, na co fundusz przeznacza pieniądze. "Po wejściu do rządu Lepper potraktował to jak kolejną synekurę" - mówi nam jeden z posłów PiS.

Według Alfreda Budnera, dawnego kompana Andrzeja Leppera w Samoobronie, to m.in. z tego powodu związki działają dziś przy resorcie rolnictwa i są od niego całkowicie uzależnione. "One są zupełnie oderwane od rolników" - uważa poseł. Zdaniem Wojciecha Mojzesowicza, który odszedł z rządu i PiS po konflikcie z Lepperem, to dzięki postawie szefa Samoobrony trzeba teraz realizować pomysły wicepremier Gilowskiej. "Nie może być tak, że budżet dopłaca 15 mld zł do KRUS, a na uwłaszczanie się ludzi Leppera pieniędzy nie brakuje" - utyskuje poseł. Podziela opinię Budnera, że rolnicze związki zawodowe nie są prawdziwymi reprezentantami środowiska.

Lepper gwałtownie zaprotestował przeciw likwidacji funduszu składkowego KRUS. Gdy rząd przyjął projekt Zyty Gilowskiej, szef Samoobrony grzmiał wraz z działaczami związkowymi w siedzibie resortu rolnictwa, że nigdy się na to nie zgodzi. Trzy dni później podpisał aneks do umowy koalicyjnej, w której znalazł się zapis o uchwaleniu w Sejmie reformy finansów w brzmieniu takim jak przedłożenie rządowe.

Andrzej Lepper zapewniał związkowców, że PiS obiecał mu rezygnację z likwidacji funduszu. Ale mówiąc te słowa, wiedział, że decyzja rządu będzie inna. "Związkowcy wpadli we wściekłość, że Lepper mydli im oczy" - opowiada DZIENNIKOWI jeden z byłych posłów Samoobrony.

Szef Samoobrony wpadł więc na pomysł, jak udowodnić związkowcom, że był przeciw tej decyzji. Poinformował na konferencji prasowej, że umówił premiera na spotkanie ze związkami. W ostatnią środę, po południu, Jarosław Kaczyński miał im wyjaśniać, dlaczego chce likwidować Fundusz Składkowy KRUS. "Premier spotka się z nami o 16" - zapewniał tego dnia DZIENNIK poseł Lech Kuropatwiński z Samoobrony. Potem rzecznik tej partii Mateusz Piskorski przekazał nam, że spotkanie zostało odwołane, bo Lepper musiał wyjechać za Warszawę. "Odbędzie się w innym terminie" - zapewniał. Ale od współpracowników premiera dowiedzieliśmy się, że szef rządu w ogóle nie miał takiego spotkania w planach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj