Dziennik Gazeta Prawana logo

Samoobrona i LPR tworzą nową partię i zostają w koalicji

13 października 2007, 16:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Spektakl trwał kilka dni. Potrząsanie szabelką i groźby, że Samoobrona wychodzi z koalicji. Potem plany utworzenia przez Leppera i Giertycha wspólnej partii skazanej - w ich wyobraźni - na sukces wyborczy. W końcu politycy kończą przedstawienie - Liga i Samoobrona stworzą jedną partię (LiS), ale w koalicji zostają. A premier mówi wprost: PiS się LiS-a nie boi.

"By koalicja mogła trwać, musi realizować swoje cele. Ta koalicja ma sens, tylko wtedy kiedy zmienia kraj" - tak premier komentuje decyzję Giertycha i Leppera pozostania w rządzie. Znacznie krótszy jest komentarz Kaczyńskiego wobec tworzenia nowej partii Ligi i Samoobrony: "PiS się LiS-a nie boi".

"Mógłbym podejść do tego ambicjonalnie i wyjść, ale poza moimi ambicjami jest jeszcze Polska" - tak Lepper tłumaczył powody pozostania Samoobrony w obozie władzy. Nie wspomniał, że - jak ujawnił dziennik.pl - PiS postawił ultimatum: albo cała Samoobrona zostaje w koalicji, albo czekają nas nowe wybory.

Jeszcze rano Roman Giertych mówił, że wyjście LPR z koalicji nie jest niemożliwe. Andrzej Lepper wyrażał się bardziej dosadnie. "Jesteśmy coraz bliżej jej opuszczenia" - groził. Obaj planowali połączenie swych sił i powołanie nowej formacji na polskiej scenie politycznej - Ligi i Samoobrony, czyli LiS.

Obaj sprawiali wrażenie pewnych, że na ich nową partię będzie głosowało wystarczająco wielu Polaków, by opłacało się iść razem do wcześniejszych wyborów. Na dobrym wyniku zależało przede wszystkim Giertychowi, którego LPR w sondażach coraz częściej ma poparcie w granicach błędu statystycznego. Z Samoobroną jest trochę lepiej, ale te same sondaże mówią, że partia Leppera ledwo utrzymuje się na powierzchni - czyli ponad 5 proc. progiem wyborczym. Obaj politycy nie zaryzykowali jednak od razu sprawdzenia w praktyce poparcia dla nowej partii LiS. Zostali w koalicji, choć LiS właśnie powstaje.

Czym będzie ten wspólny twór? "Będzie silny jak lew i sprytny jak lis" - reklamuje swą nową partię Giertych. "Ani waga, ani wzrost nie zdecydują, który z nas będzie ważniejszy" - dodaje Lepper. Obaj panowie mają być więc równorzędnymi przywódcami LiS.

Dotychczasowe partie mają zachować swoją tożsamość. "Przygotowujemy na razie statut i deklarację programową" - mówił Lepper i wyjaśnił, że chodzi o to, by być przygotowanym do wyborów. Obie partie pójdą bowiem do wyborów wspólnie.

Według Giertycha, głównym zadaniem LiS będzie niedopuszczenie do tego, by Polska przyjęła unijny Traktat Reformujący. Bo zdaniem Giertycha ma on zamienić UE w kontrolowane przez Niemcy superpaństwo. Lepper zaś dodaje, że nowa partia popiera m.in. protest pielęgniarek i skupi się na wprowadzeniu w Polsce biopaliw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj