Za uchwaleniem ustawy głosowało 237 posłów, przeciw było 154, a 40 wstrzymało się od głosu.

Reklama

Sejm wprowadził poprawkę PO, zgodnie, z którą ustawa wejdzie w życie - z pewnymi wyjątkami - 1 maja 2011 r., a nie "pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie miesiąca od dnia ogłoszenia", jak zapisano pierwotnie w projekcie rządowym.

Posłowie zgodzili się także z wnioskiem PO, dzięki, któremu przewidziany w ustawie zakaz akwizycji na rzecz OFE będzie obowiązywał dopiero od 1 stycznia 2012 r. Dłuższe vacatio legis ma umożliwić akwizytorom współpracującym rozwiązanie umów podpisanych z towarzystwami emerytalnymi.

Odrzucone zostały wszystkie poprawki zgłoszone przez opozycję. Sejm nie zgodził się na propozycje PiS, by każdy mógł zdecydować, czy powierzyć część pieniędzy OFE, czy przekazać je tylko do ZUS.

Uznania posłów nie uzyskały także poprawki SLD, w tym propozycja zmiany zasad obliczania ulgi podatkowej przysługującej osobom, które zdecydowałyby się dodatkowo oszczędzać na emeryturę.

Sejm nie zgodził się także na wprowadzenie do ustawy poprawek opozycji, które w czwartek uzyskały poparcie sejmowej komisji finansów publicznych. Przepadł np. zgłoszony przez PJN wniosek dotyczący losowań do OFE osób, które same nie wybrały funduszu.



Anna Bańkowska z SLD powiedziała po głosowaniu poprawek, a przed głosowaniem całości ustawy, że odrzucając poprawki Sojuszu koalicja zignorowała ofertę współpracy. "Naszym zdaniem rząd i koalicja niczego od nas nie oczekiwali i przyjęli ustawę w myśl zasady 'my wiemy najlepiej'" - powiedziała.

Poinformowała, że SLD nie może poprzeć ustawy w tym kształcie, ale wstrzyma się od głosu, "ponieważ nie kwestionuje zasadniczej istoty propozycji w sprawie OFE i podziela niektóre argumenty".

Bańkowska pytała, kiedy rząd wyjdzie z inicjatywą m.in. utworzenia subfunduszy w OFE, obniżenia kosztów funkcjonowania funduszy, powiązania zysków PTE z wynikami ich pracy na rzecz ubezpieczonych.

Szef zespołu doradców strategicznych premiera minister Michał Boni powiedział, że rząd deklarował, że ważnym elementem i kolejnym krokiem zmian będzie przygotowanie rozwiązań zwiększających efektywność funkcjonowania OFE, które będą prowadziły do różnicowania portfeli inwestycyjnych OFE w zależności od cyklu życia przyszłych emerytów. "Tak, żeby osoby bliższe wieku emerytalnego miały te inwestycje bezpieczniejsze, a osoby we wcześniejszych fazach cyklu (...) mogły zwiększać swoją stopę zwrotu, a w przyszłości mieć wyższą emeryturę, dzięki bogatszemu portfelowi inwestycyjnemu" - wyjaśnił.

Ponadto poinformował, że rząd jest w stanie przygotować odpowiedni projekt w dwa miesiące. "Myślę, że debata publiczna wokół tego projektu będzie również istotna i ważna" - dodał Boni. Według niego oczywiście wywoła to problem związany z tym, jaki ma być w przyszłości optymalny poziom składki przekazywanej gotówkowo do OFE.

Uchwalona w piątek ustawa zakłada, że składka do OFE zostanie początkowo zmniejszona z 7,3 proc. do 2,3 proc., potem będzie stopniowo wzrastać, by w 2017 r. osiągnąć 3,5 proc. Zasady dziedziczenia pieniędzy, które trafią na subkonta w ZUS będą takie same, jak w OFE. Środki te będą też waloryzowane o wskaźnik wzrostu gospodarczego z ostatnich pięciu lat i wysokość inflacji.



Rząd zaproponował też wprowadzenie od 2012 r. 4-proc. ulgi podatkowej dla osób dodatkowo oszczędzających na emeryturę na tzw. indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego. Będą je mogły prowadzić towarzystwa emerytalne i inne instytucje finansowe np. banki lub TFI. Zmianie ma ulec górny limit udziału akcji w portfelu OFE. Obecny, który wynosi 40 proc. aktywów funduszy, ma do 2020 r. osiągnąć 62 proc., a docelowo 90 proc.

Reklama

Rząd ocenia, że zmiany pozwolą ograniczyć potrzeby pożyczkowe państwa do 2020 r. o ok. 190 mld zł.

Teraz ustawa zostanie przesłana do Senatu. W sobotę mają się nią zająć senackie komisje. Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz powiedział w piątek w Olsztynie, że Senat będzie zajmował się ustawą o OFE na posiedzeniu zwołanym na najbliższą środę i czwartek.

"Ustawę poprę, bo uważam, że to jest ustawa konieczna. Są różne wyliczenia, sprzeczne głosy, ja jednak uważam, że aparat do obliczania tego typu rzeczy ma ministerstwo finansów i wierzę w te liczby, które podaje minister finansów" - powiedział na konferencji prasowej Borusewicz.