Na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie Miller wyraził zadowolenie, że szef polskiej dyplomacji "wypowiedział się na temat konstrukcji integracji europejskiej". "Czekałem na takie stanowisko od dawna. Spodziewałem się, że tego rodzaju wypowiedź będzie miała miejsce na początku polskiej prezydencji" - dodał.

Jak podkreślił, oczekiwał, że premier Donald Tusk "swoim expose zaprezentuje stanowisko w tej sprawie". "Ale należy przywitać z uznaniem, że minister spraw zagranicznych zainicjował dyskusję, która Europie jest potrzeba" - ocenił Miller. W jego opinii, UE "potrzebuje wizji i nowych rozwiązań".

"Popieram ogólny ton wystąpienia ministra Sikorskiego. Europa musi szukać nowych powiązań i ściślej się integrować (...). Popieram też niektóre tezy, które zostały zaprezentowane i zgadzam się z nimi całkowicie - teza, że albo nastąpi silniejsza integracja, albo grozi nam rozpad UE, teza o potrzebie większej dyscypliny finansowej w strefie euro, o potrzebie silniejszego przywództwa politycznego" - wyliczał Miller.

Jednak - jak zwrócił uwagę - w swoim wystąpieniu w Berlinie min. Sikorski nie przedstawił koncepcji rządu w sprawie dochodzenia Polski do strefy euro i "nie poinformował, kiedy Polska zamierza wycofać się z protokołu brytyjskiego". "Nie powiedział też, kiedy Polski rząd zamierza podpisać deklaracje o symbolach UE" - dodał.

Według Millera, testem dla polskiego rządu będzie grudniowy szczyt UE, kończący polską prezydencję, a "szczególnie kwestie dotyczące silniejszej integracji strefy euro i zgody na to, by ta strefa decydowała o przyszłych procesach makroekonomicznych UE".

Miller zadeklarował, że jego klub nie poprze wniosku klubu Solidarnej Polski o odwołanie min. Sikorskiego. "Nie widzę powodu, by przyłączać się do tego wniosku czy go popierać. Minister spraw zagranicznych powiedział to, co przedstawiciel polskiego rządu już dawno powinien oświadczyć" - argumentował.

"Berlin jest dobrym miejscem do oświadczeń polskiego ministra, chociażby dlatego, że polska droga na zachód wiodła przez Niemcy, także w znaczeniu naszych starań o wejście do wspólnej Europy" - mówił Miller.

Szef klubu Sojuszu pytany był również o wniosek PiS, aby zwołać nadzwyczajne posiedzenie w Sejmie, na którym szef rządu miałby przedstawić informację na temat wystąpienia min. Sikorskiego w Berlinie. "Popieranie wniosków PiS jest dla mnie istotnym problemem i dlatego zwracam się do premiera Donalda Tuska, by niezależnie od wniosków parlamentarzystów sam wystąpił z tego rodzaju inicjatywą" - powiedział. "Ale idea, by w polskim Sejmie jeszcze przed grudniowym szczytem odbyła się poważna debata o przyszłości UE i roli, jaką nasz kraj ma do odegrania, wydaje się cenna" - podkreślił Miller.

Jak powiedział, nie dziwi go stanowisko prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który ocenił w poniedziałkowym oświadczeniu, że "mamy coraz więcej objawów podporządkowania polskiej polityki Niemcom". "Jarosław Kaczyński był również bardzo sceptyczny w latach, kiedy ważyło się wejście Polski do UE" - zwrócił uwagę polityk Sojuszu.

W poniedziałek min. Sikorski na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej mówił m.in., że odpowiedzią na kryzys ma być bliższa współpraca w ramach UE. "Stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją, czy też nie" - podkreślał. Bardzo mocny apel o obronę strefy euro Sikorski skierował do Niemiec, jako największej gospodarki UE. "Nie możecie dominować, lecz macie przewodzić reformom" - wezwał w Berlinie szef polskiej dyplomacji.

Za największe dziś zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski minister uznał "nie terroryzm, nie talibów, z pewnością nie niemieckie czołgi, (...) nawet nie rosyjskie pociski, których rozmieszczeniem w pobliżu granic UE groził prezydent (Rosji Dmitrij) Miedwiediew". "Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro" - podkreślił.