Dziennik Gazeta Prawana logo

Leszek Miller: Palikot przejął nasze symbole

6 grudnia 2011, 18:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ruch Palikota ma coraz więcej wspólnego z SLD, co niekoniecznie podoba się szefowi tego klubu, Leszkowi Millerowi. Były premier uważa, że przechodzenie byłych działaczy Sojuszu do partii oraz przejmowanie byłej siedziby lewicowców to próba wskrzeszenia "zużytych elementów i symboli" SLD.

"Jeżeli Ruch pana Palikota chce tam (na Rozbrat-PAP) się wprowadzić to tylko jest dowód, że Ruch Palikota przejmuje rozmaite zużyte elementy naszej działalności, czy to zużyte budynki, czy rozmaite zużyte już symbole, czy może też jakieś zużyte osobowości. Po prostu ktoś musi zjeść te resztki" - powiedział we wtorek Miller.

Rzecznik klubu Ruchu Palikota Andrzej Rozenek, pytany we wtorek o doniesienia medialne, że Ruch zamierza wynająć pokoje w budynku przy Rozbrat potwierdził, że partia poszukuje pomieszczeń w Warszawie. "Nie chcielibyśmy, by to były jakieś błyszczące szklano-marmurowe biurowce, więc szukamy ludzkiej siedziby, normalnej. Jedną z lokalizacji, którą rozpatrujemy dość poważnie jest akurat Rozbrat, bo jest to prywatny budynek i z tego co wiem, poszukiwani są najemcy" - powiedział Rozenek.

Mille na wtorkowej konferencji prasowej zaapelował do mediów, aby nie dały się nabrać na politykę informacyjną Ruchu Palikota mówiącą - według niego - że z Sojuszu do Ruchu przechodzą dziesiątki, setki czy tysiące osób. Miller oświadczył, że nie jest także prawdą to, że Włodzimierz Czarzasty razem ze Stowarzyszeniem Ordynacka, ma przejść do Ruchu Palikota.

"To wszystko jest nieprawda. Dzisiaj rzeczywiście odeszły cztery osoby. Nie cieszę się z tego, bo znam przynajmniej niektóre z nich, ale cztery osoby to my przyjmujemy do SLD w ciągu godziny, więc to nie jest jakaś specjalna strata" - powiedział Miller.

We wtorek do Ruchu Palikota dołączyli byli działacze Sojuszu, członkowie rozwiązanego w listopadzie koła SLD Śródmieście - Jerzy Budzyn, Przemysław Zając, Robert Stolarek oraz Grzegorz Walkiewicz.

Pod koniec października zarząd krajowy Sojuszu zdecydował o zawieszeniu w prawach członka Sojuszu Budzyna - wówczas wiceszefa warszawskiego SLD, za jego wypowiedzi nt. sytuacji finansowej SLD. Chodziło o publikację "Gazety Wyborczej"; Budzyn był jednym z warszawskich działaczy, którzy za pośrednictwem "GW" domagali się, by szef Sojuszu Grzegorz Napieralski wyjaśnił, jak i na kogo wydawał w kampanii wyborczej pieniądze zarobione na sprzedaży siedziby partii. Członkowie zarządu uznali, iż tego typu wypowiedzi szkodzą partii. Skarbnik SLD Kazimierz Karolczak zapewnił podczas Rady Krajowej, że sytuacja finansowa Sojuszu jest dobra.

Budzyn ocenił wówczas, że "został skrzywdzony" i zawieszony "za to, że postawił pytanie". Na początku listopada zarząd SLD rozwiązał warszawskie koło SLD Śródmieście, którym kierował Budzyn.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj