"Byle pętak" i awantura na sali
Sp - wołał Donald Tusk. Odpierał także powtarzane przez "Solidarność" argumenty mówiące, że rząd ie słucha głosu Polaków. - stwierdził premier.
Słowa Tuska wywołały burzę na sali sejmowej. Sytuacji nie udało się uspokoić marszałek Ewie Kopacz. Zarządziła ona więc przerwę i zwołała posiedzenie Konwentu Seniorów.
Po wystąpieniu szefa rządu, głos zabrał Duda. - odpowiedział premierowi Duda.
- zaznaczył. Jak mówił, jest i nie ma się na co obrażać. - dodał.
>>> Tusk w Sejmie nie oszczędził nikogo. Zobacz, co powiedział >>>
Sejmowa debata nad wnioskiem NSZZ "Solidarność" o przeprowadzenie referendum ws. wieku emerytalnego rozpoczęła się około 9 rano. Związkowcy nie godzą się na rządowe plany podniesienia i zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat.
Kłótnia na początek
Przed rozpoczęciem tego punktu szef klubu PiS Mariusz Błaszczak złożył wniosek o zwołanie Konwentu Seniorów w celu wyjaśnienia dlaczego na sejmową galerię nie wpuszczono związkowców z "S". Prowadząca obrady marszałek Sejmu Ewa Kopacz odpowiedziała mu, że sprawa ta była omawiana na posiedzeniu Konwentu, na którym obecny był przedstawiciel klubu PiS. Następnie w głosowaniu posłowie odrzucili wniosek Błaszczaka. Za ogłoszeniem przerwy było 180 posłów, przeciw 181, a 1 wstrzymał się od głosu.
Po głosowaniu szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk złożył kolejny wniosek o przerwę domagając się, by w tym czasie premier Donald Tusk wyszedł do związkowców protestujących przez Sejmem. Marszałek nie uwzględniła jednak tego wniosku, argumentując, że nie jest to wniosek formalny.
Duda: Od 1980 roku nie było takiego poparcia dla inicjatywy obywatelskiej
Reprezentantem wnioskodawców jest szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Występując w Sejmie, podkreślił, że wniosek o referendum emerytalne poparło dwa miliony Polaków. - powiedział. Dodał, że podpisy ciągle wpływają.
- podkreślił.
>>> Duda w Sejmie o obietnicach rządu i milionach podpisów >>> Czytaj więcej >>>
W intencji "S" w referendum Polacy mieliby odpowiedzieć na pytanie, czy są za utrzymaniem dotychczasowego wieku emerytalnego, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. W lutym "S" złożyła w Sejmie prawie 1,4 mln podpisów pod wnioskiem o takie referendum.
Rosati: To wielka polityczna manipulacja
O to, by głosować przeciw wnioskowi "Solidarności", w imieniu Platformy Obywatelskiej apelował Dariusz Rosati. - powiedział.
Według posła PO projekt Solidarności "jest w najwyższym stopniu szkodliwy dla państwa polskiego, ponieważ grozi załamaniem finansów publicznych i wieloletnią stagnacją gospodarczą". Rosati ocenił ponadto, że propozycja referendum "jest wielką polityczną manipulacją".
Kaczyński: Mamy w Polsce system postkolonialny
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał, że referendum emerytalne byłoby też referendum ws. systemu rządów w Polsce, który określił jako postkolonialny. Wskazał na potrzebę polityki prorodzinnej. Jak mówił, można ją prowadzić, gdy władza jest niezależna od grup kapitałowych.
Jak mówił, . - podkreślił. Dlatego - według Kaczyńskiego - rządów w Polsce.
>>> Kaczyński w Sejmie - co powiedział prezes PiS? >>>
Miller z "Solidarnością" w klapie
- zadeklarował szef SLD Leszek Miller. Sojusz poprze wniosek "S" o referendum emerytalne.
- oświadczył Miller podczas piątkowej debaty nad wnioskiem "S" o .
>>> Miller w superlatywach o szefie "Solidarności". Czytaj więcej >>>
Kempa do Tuska: Jest wiele metod, by zmusić pana do myślenia
Solidarna Polska będzie głosować za wnioskiem Solidarności o referendum emerytalne - zapowiedziała Beata Kempa. Jak dodała, SP zrobi wszystko, aby nie pozwolić na - według niej - "złą i bardzo prymitywną" reformę emerytalną autorstwa PO-PSL.
- powiedziała Kempa podczas sejmowej debaty, zwracając się do premiera Donalda Tuska.
>>> Beata Kempa w kamizelce związkowca >>> Czytaj więcej >>>
Kto za, kto przeciw?
Poparcie wniosku Solidarności zapowiedziały już kluby PiS, Solidarnej Polski i SLD. Czwarty klub opozycyjny - Ruchu Palikota - ma się wstrzymać od głosu.
Przeciw przeprowadzeniu referendum są natomiast obie partie koalicyjne PO i PSL, które osiągnęły kompromis co do kształtu rządowej reformy emerytalnej. W klubie PO ma obowiązywać dyscyplina obecności i głosowania przeciwko referendum.
Premier Donald Tusk - zaznaczając, że szanuje wysiłek osób, które zbierały podpisy pod wnioskiem - powiedział w czwartek, że "istota tego referendum jest szkodliwa z punktu widzenia interesu Polski". Jak zaznaczył, każdy - również on sam i wicepremier Pawlak - na pytania: czy chciałby płacić niskie podatki, zarabiać więcej i mieć uprawnienie emerytalne jak najszybciej - odpowie: tak. - powiedział Tusk.
Wicepremier szef PSL Waldemar Pawlak mówił natomiast, że porozumienie w sprawie reformy emerytalnej tworzy podstawy do tego, by system parlamentarny mógł doprowadzić "do korzystnych dla ludzi i gospodarki rozstrzygnięć bez potrzeby odwoływania się do rozstrzygnięć w formie referendum".
Popracujemy do 67. roku życia? "Solidarność" jest na nie
Na mocy koalicyjnego porozumienia wiek emerytalny dla obu płci ma wynosić 67 lat; na emeryturę częściową będą mogły przejść kobiety w wieku 62 lat i mężczyźni w wieku 65 lat; emerytura częściowa będzie wynosiła 50 proc. wypracowanego świadczenia.
Duda porozumienie między koalicjantami w sprawie emerytur nazwał "oszustwem i zgniłym kompromisem". Przypomniał, że nie taki projekt był konsultowany w Komisji Trójstronnej. Zapowiedział, że jeśli referendum nie będzie, to "w tygodniu po świętach spotyka się sztab protestacyjny, chociaż sytuacja jest dynamiczna i zobaczymy, jak będzie". - dodał.
Związkowcy od początku tygodnia protestują w Warszawie przeciwko rządowym planom zmian w systemie emerytalnym - najpierw demonstrowali przed kancelarią premiera, a w środę przenieśli się przed Sejm, gdzie kontynuują protest również w czasie piątkowej debaty. Według Dudy w demonstracji ma wziąć udział ok. 50 tys. osób. W miasteczku namiotowym ustawiono m.in. telebim, na którym związkowcy obserwują przebieg debaty ws. referendum.
Wniosek w sprawie referendum ma być głosowany jeszcze w piątek podczas popołudniowego bloku głosowań. Jeśli Sejm przyjmie wniosek o referendum, wówczas trafia on do Komisji Ustawodawczej w celu przygotowania i przedstawienia projektu uchwały o przeprowadzeniu referendum. Sejm podejmuje uchwałę o przeprowadzeniu referendum bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.