Dziennik Gazeta Prawana logo

Gorący dzień w sprawie emerytur. I w Sejmie, i przed Sejmem

30 marca 2012, 09:18
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Zaczęło się od kłótni i głosowania na ostrzu noża. A napięcie rośnie. W Sejmie trwa debata w sprawie wniosku "Solidarności" o przeprowadzenie referendum dotyczącego wydłużenia wieku emerytalnego. Atmosfera jest gorąca, tym bardziej, że przed gmachem na Wiejskiej zgromadziło się tysiące związkowców. Napięcie sięgnęło zenitu, gdy na mównice sejmową wszedł premier Donald Tusk.

"Byle pętak" i awantura na sali

Sp - wołał Donald Tusk. Odpierał także powtarzane przez "Solidarność" argumenty mówiące, że rząd ie słucha głosu Polaków. - stwierdził premier.

Słowa Tuska wywołały burzę na sali sejmowej. Sytuacji nie udało się uspokoić marszałek Ewie Kopacz. Zarządziła ona więc przerwę i zwołała posiedzenie Konwentu Seniorów.

Po wystąpieniu szefa rządu, głos zabrał Duda. - odpowiedział premierowi Duda.

- zaznaczył. Jak mówił, jest i nie ma się na co obrażać. - dodał.

>>> Tusk w Sejmie nie oszczędził nikogo. Zobacz, co powiedział >>>

Sejmowa debata nad wnioskiem NSZZ "Solidarność" o przeprowadzenie referendum ws. wieku emerytalnego rozpoczęła się około 9 rano. Związkowcy nie godzą się na rządowe plany podniesienia i zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat. 

Kłótnia na początek

Przed rozpoczęciem tego punktu szef klubu PiS Mariusz Błaszczak złożył wniosek o zwołanie Konwentu Seniorów w celu wyjaśnienia dlaczego na sejmową galerię nie wpuszczono związkowców z "S". Prowadząca obrady marszałek Sejmu Ewa Kopacz odpowiedziała mu, że sprawa ta była omawiana na posiedzeniu Konwentu, na którym obecny był przedstawiciel klubu PiS. Następnie w głosowaniu posłowie odrzucili wniosek Błaszczaka. Za ogłoszeniem przerwy było 180 posłów, przeciw 181, a 1 wstrzymał się od głosu.

Po głosowaniu szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk złożył kolejny wniosek o przerwę domagając się, by w tym czasie premier Donald Tusk wyszedł do związkowców protestujących przez Sejmem. Marszałek nie uwzględniła jednak tego wniosku, argumentując, że nie jest to wniosek formalny.

Duda: Od 1980 roku nie było takiego poparcia dla inicjatywy obywatelskiej

Reprezentantem wnioskodawców jest szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Występując w Sejmie, podkreślił, że wniosek o referendum emerytalne poparło dwa miliony Polaków. - powiedział. Dodał, że podpisy ciągle wpływają.

- podkreślił.

>>> Duda w Sejmie o obietnicach rządu i milionach podpisów >>> Czytaj więcej >>>

W intencji "S" w referendum Polacy mieliby odpowiedzieć na pytanie, czy są za utrzymaniem dotychczasowego wieku emerytalnego, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. W lutym "S" złożyła w Sejmie prawie 1,4 mln podpisów pod wnioskiem o takie referendum.

Rosati: To wielka polityczna manipulacja

O to, by głosować przeciw wnioskowi "Solidarności", w imieniu Platformy Obywatelskiej apelował Dariusz Rosati. - powiedział.

Według posła PO projekt Solidarności "jest w najwyższym stopniu szkodliwy dla państwa polskiego, ponieważ grozi załamaniem finansów publicznych i wieloletnią stagnacją gospodarczą". Rosati ocenił ponadto, że propozycja referendum "jest wielką polityczną manipulacją".

Kaczyński: Mamy w Polsce system postkolonialny

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał, że referendum emerytalne byłoby też referendum ws. systemu rządów w Polsce, który określił jako postkolonialny. Wskazał na potrzebę polityki prorodzinnej. Jak mówił, można ją prowadzić, gdy władza jest niezależna od grup kapitałowych.

Jak mówił, . - podkreślił. Dlatego - według Kaczyńskiego - rządów w Polsce.

>>> Kaczyński w Sejmie - co powiedział prezes PiS? >>>

Miller z "Solidarnością" w klapie

- zadeklarował szef SLD Leszek Miller. Sojusz poprze wniosek "S" o referendum emerytalne.

- oświadczył Miller podczas piątkowej debaty nad wnioskiem "S" o .

>>> Miller w superlatywach o szefie "Solidarności". Czytaj więcej >>>

Kempa do Tuska: Jest wiele metod, by zmusić pana do myślenia

Solidarna Polska będzie głosować za wnioskiem Solidarności o referendum emerytalne - zapowiedziała Beata Kempa. Jak dodała, SP zrobi wszystko, aby nie pozwolić na - według niej - "złą i bardzo prymitywną" reformę emerytalną autorstwa PO-PSL.

- powiedziała Kempa podczas sejmowej debaty, zwracając się do premiera Donalda Tuska.

>>> Beata Kempa w kamizelce związkowca >>> Czytaj więcej >>>

Kto za, kto przeciw?

Poparcie wniosku Solidarności zapowiedziały już kluby PiS, Solidarnej Polski i SLD. Czwarty klub opozycyjny - Ruchu Palikota - ma się wstrzymać od głosu.

Przeciw przeprowadzeniu referendum są natomiast obie partie koalicyjne PO i PSL, które osiągnęły kompromis co do kształtu rządowej reformy emerytalnej. W klubie PO ma obowiązywać dyscyplina obecności i głosowania przeciwko referendum.

Premier Donald Tusk - zaznaczając, że szanuje wysiłek osób, które zbierały podpisy pod wnioskiem - powiedział w czwartek, że "istota tego referendum jest szkodliwa z punktu widzenia interesu Polski". Jak zaznaczył, każdy - również on sam i wicepremier Pawlak - na pytania: czy chciałby płacić niskie podatki, zarabiać więcej i mieć uprawnienie emerytalne jak najszybciej - odpowie: tak. - powiedział Tusk.

Wicepremier szef PSL Waldemar Pawlak mówił natomiast, że porozumienie w sprawie reformy emerytalnej tworzy podstawy do tego, by system parlamentarny mógł doprowadzić "do korzystnych dla ludzi i gospodarki rozstrzygnięć bez potrzeby odwoływania się do rozstrzygnięć w formie referendum".

Popracujemy do 67. roku życia? "Solidarność" jest na nie

Na mocy koalicyjnego porozumienia wiek emerytalny dla obu płci ma wynosić 67 lat; na emeryturę częściową będą mogły przejść kobiety w wieku 62 lat i mężczyźni w wieku 65 lat; emerytura częściowa będzie wynosiła 50 proc. wypracowanego świadczenia.

Duda porozumienie między koalicjantami w sprawie emerytur nazwał "oszustwem i zgniłym kompromisem". Przypomniał, że nie taki projekt był konsultowany w Komisji Trójstronnej. Zapowiedział, że jeśli referendum nie będzie, to "w tygodniu po świętach spotyka się sztab protestacyjny, chociaż sytuacja jest dynamiczna i zobaczymy, jak będzie". - dodał.

Związkowcy od początku tygodnia protestują w Warszawie przeciwko rządowym planom zmian w systemie emerytalnym - najpierw demonstrowali przed kancelarią premiera, a w środę przenieśli się przed Sejm, gdzie kontynuują protest również w czasie piątkowej debaty. Według Dudy w demonstracji ma wziąć udział ok. 50 tys. osób. W miasteczku namiotowym ustawiono m.in. telebim, na którym związkowcy obserwują przebieg debaty ws. referendum.

Wniosek w sprawie referendum ma być głosowany jeszcze w piątek podczas popołudniowego bloku głosowań. Jeśli Sejm przyjmie wniosek o referendum, wówczas trafia on do Komisji Ustawodawczej w celu przygotowania i przedstawienia projektu uchwały o przeprowadzeniu referendum. Sejm podejmuje uchwałę o przeprowadzeniu referendum bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj