Musimy z tym skończyć, bo to jest dramat naszego narodu, który ma rząd tak zły, jak w demokracji zdarza się bardzo rzadko - podkreślił podczas sobotniego posiedzenia Rady Politycznej PiS. Według Kaczyńskiego jest to cel trudny do zrealizowania, ale trzeba go podjąć, w imię interesów Polski.

Reklama

W ocenie prezesa PiS obecna sytuacja w naszym kraju to pokaz tego jak będzie wyglądała Polska, jeśli będą kontynuowane te rządy.

Mamy do czynienia z rządem, który wypełnia swe funkcje poniżej pewnego minimum. Tu nie chodzi o to, że nie zostały dotrzymane obietnice z 2007 roku, ani z wyborów 2011 roku. Chodzi o pewne minimum, które pozwala uznać, że rząd, lepszy czy gorszy, ale jakoś wypełnia swoje obowiązki - mówił Kaczyński.

I podkreślił: Dlatego nasze zadanie, które musimy traktować nie jako zadanie partyjne, ale narodowe, to doprowadzić do jak najszybszego odsunięcia tej władzy, która Polskę niszczy, a jednocześnie jest nieustannie z siebie bardzo zadowolona.

Zdaniem prezesa PiS 2012 rok przyniósł potwierdzenie tezy, że nie było dotąd po 1989 roku gorszego rządu niż obecny. Przekonywał, że ta diagnoza odnosi się do wszelkich dziedzin życia, ale szczególnie widać to w obszarze finansów publicznych. Kryzys finansów publicznych wywołany nieodpowiedzialną polityką tego rządu i ministra Rostowskiego leży u podstaw wielu innych kryzysów - mówił.

Nieumiejętność rozwiązania problemów finansowych (...) prowadzi do tego, iż ogromna część naszych zasobów, zasobów, które mają służyć normalnemu funkcjonowaniu życia społecznego, jest traktowanych jako swego rodzaju worek, z którego się czerpie, by finanse publiczne ratować - stwierdził.

Jak ocenił, działania tego rządu w sferze gospodarki są nieodpowiedzialne i obciążone obsesją prywatyzacyjną. Przy czym ta obsesja po części tylko wynika z histerycznego poszukiwania środków dla budżetu - dodał.

Mamy do czynienia z licznymi decyzjami, które wprost realizują interesy zewnętrznych podmiotów ekonomicznych - powiedział prezes PiS, podając przykład Poczty Polskiej, która została przez ustawę Sejmu tak ustawiona, że na otwartym rynku nie będzie miała żadnych szans. Te bardzo ważne usługi zostaną przejęte przez pocztę niemiecką i nikt, kto uchwalał tę ustawę nie mógł mieć najmniejszych wątpliwości, do czego to doprowadzi. To klasyczny przykład, jak ta władza działa - powiedział Kaczyński.

Mamy do czynienia z procesem zwijania państwa w jego różnych funkcjach, szczególnie w oświacie, ale też gdzie indziej - zaznaczył Kaczyński.

Jego zdaniem potężne uderzenie otrzymała też polska wieś, na której potrzeby - według niego - przeznacza się obecnie 1,7 proc. PKB. Podczas gdy za naszych rządów było to 3 proc. PKB - powiedział i dodał, że kryzys jest też szczególnie widoczny w systemie służby zdrowia, który niemalże przestał działać.

Kaczyński zarzucił ponadto obecnej władzy "niszczenie poczucia wspólnoty i narodowej tradycji". Jak mówił, Sejm nie wyraził zgody na uchwałę ws. przypadającej w przyszłym roku 150. rocznicy Powstania Styczniowego. Jeśli państwo nie chce obchodzić rocznicy, to my musimy zorganizować te obchody - zaznaczył prezes PiS.

Zdaniem Kaczyńskiego odrzucanie tradycji niepodległościowej jest charakterystyczne i niesłychanie groźne, trwa ponadto kłamstwo smoleńskie. Trwa to wszystko, co wokół tego nieustannie się dzieje, bo my tę sprawę podtrzymujemy i będziemy podtrzymywać, a druga strona najwyraźniej nie chce zrezygnować z tego wszystkiego, co przedłożyła społeczeństwu w pierwszych miesiącach po katastrofie smoleńskiej. (...) Front obrony kłamstwa do tego się nie przyznaje - podkreślił prezes PiS.

Jego zdaniem obecny rząd prowadzi "politykę autodegradacji". - To jest niesłychanie charakterystyczne i groźne. Można mówić o chorobliwie antypolskich filmach finansowanych z kieszeni polskiego podatnika, o awansach ludzi, którzy demonstrują w świecie kultury skrajny antypolonizm. Mamy do czynienia z procesem świadomego niszczenia wspólnoty narodowej, tradycji. To na przykład atak na nauczanie historii w szkole. Mówię o tym jako o zjawisku szczególnie groźnym, bo trudnym do odwrócenia. Ale będziemy reagować - zapowiedział prezes PiS podczas Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości.