W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz - mówi Grzegorz Schetyna, odpowiadając na pytanie, dlaczego nie może dogadać się z premierem Tuskiem. - Złożyłem publicznie wyraźną deklarację chęci współpracy podczas konwencję krajowej PO w Chorzowie - dodaje.

Reklama

Schetyna nie chce komentować zarzutów o to, że jest "jątrzycielem" w PO i że to on podrzuca mediom kompromitujące taśmy, na których premier grozi wyrzuceniem z MSW "pisiora".

Pytany o swoje miejsce w partii, Schetyna zapowiada, że chce przygotować PO do wyborów samorządowych. - One będą przełomowe. Albo potwierdzimy, że mimo różnic budujemy wehikuł do wygrania tych wyborów, albo ich nie wygramy - mówi.

Nie lubię przegrywać. Mam 50 lat. To niedużo dla polityka, Nie czuję się wypalony, ani zmęczony. Mam jeszcze sporo do zrobienia i w regionie, i w Warszawie - podkreśla przewodniczący dolnośląskiej PO.

Czy premier wykorzystuje potencjał Schetyny - pyta "Gazeta". - To jest jego decyzja, jak buduje rzad, którym kieruje. Ja zawsze byłem za zarządzaniem zespołowym, ale też za silną władzą przewodniczącego. Primus inter pares - trzeba to uszanować - stwierdza Schetyna. Polityk nie boi się "zesłania" do Brukseli. - Wszystko co robię, robię na sto procent. Jakbym miał iść do Europy, to po to, żeby coś konkretnego tam zrobić. Nie widzę dzisiaj takiego projektu - odpowiada.

Tusk jest bardzo skutecznym politykiem. Potrafi zarządzać państwem w najtrudniejszym czasie. Wśród premierów po '89 nie ma konkurencji - podkreśla Schetyna odpowiadając na sugestię, że Tusk może być ciężarem dla PO i, że powinien przestać być premierem.

Schetyna wierzy, że PO nie przegra referendum w Warszawie. - Myślę, że nie będzie odpowiedniej frekwencji - mówi.

Czy wywiad Jarosława Kaczyńskiego to koło ratunkowe dla Platformy? - Na niego zawsze możemy liczyć - kpiąco odpowiada Schetyna. - Myślałam, że PR-owcy są w stanie bardziej go przypilnować. Jednak najbardziej otwarty i szczery wywiad prezesa Kaczyńskiego nie wystarczy. Musimy mieć własną wizję i pokazywać, że jesteśmy w stanie wygrywać wybory nie tylko dlatego, żeby nie wygrał Kaczyński.