Dziś jedyny, kto się ucieszy z waszego udziału w referendum będzie Jarosław Kaczyński - cytuje fragment listu Konrad Piasecki i pyta Pawła Grasia: A czy składnia języka polskiego też podoba się panu w tym liście? Jedyny, kto się ucieszy?. Panu, dziennikarzowi z wykształcenia?

Reklama

Widzę, że pan redaktor przestudiował mój życiorys. Dziękuję bardzo. Klasa humanistyczna w Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Wyspiańskiego w Kętach... - odpowiada rzecznik rządu.

Ale czy to jest po polsku? - dopytuje dziennikarz.

Na pewno Jarosław Kaczyński się ucieszy. Co do tego możemy się zgodzić, chociaż mam nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie - usłyszeli radiosłuchacze.

Graś dodał także, że ucieszy się także PiS oraz ksiądz Tadeusz Rydzyk.

Rzecznik rządu przyznał jednocześnie, że Platforma ma świadomość żółtej kartki jaką dostała od tysięcy mieszkańców Warszawy, którzy podpisali się pod wnioskiem referendalnym.

Myśmy wyciągnęli z tego wnioski i rozpoczęliśmy cały szereg działań, żeby tę tendencję i ten trend odwrócić. I przypomnę, że mówi to główny inicjator referendum pan Guział, że rzeczywiście ten społeczny odruch i ta społeczna inicjatywa, została ukradziona i przejęta na ostatnim etapie przez Prawo i Sprawiedliwość. I to chcemy dokładnie przypomnieć warszawiakom i uświadomić - tłumaczy Paweł Graś.

Co się stanie, jeśli warszawiacy jednak odwołają Hannę Gronkiewicz-Waltz?

Wiadomo, jakie prawne możliwości są w tym przypadku przewidziane. Może być albo komisarz, mogą być w tym przypadku rozpisane wcześniejsze wybory. Jaka decyzja ostatecznie zostanie podjęta przez premiera - bo wtedy w jego ręce rzeczywiście będzie decyzja- dowiedzą się warszawiacy nie ode mnie przed referendum, tylko od pana premiera po referendum...- odpowiedział rzecznik rządu i dodał: Hania naprawdę da się lubić i nie trzeba jej odwoływać.

W Warszawie toczy się pewien proces, toczą się inwestycje, niektóre są już na finiszu. I naprawdę dobrze byłoby pozwolić dokończyć pani prezydent tę kadencję i rozliczyć ją po zakończeniu tej kadencji - uważa Paweł Graś.