Chodzi o rozmowę, jaką z posłem Kaczmarkiem przeprowadził Arkadiusz Sztylc, który podejrzewał, że polityk PiS ma romans z jego żoną. Katarzyna Sztylc to z kolei kobieta, którą - jak twierdzi "Wprost" - parlamentarzysta przedstawiał jako narzeczoną.
Rozmowa między oboma mężczyznami odbyła się 4 czerwca 2013 roku w pensjonacie "U Jacka" nad jeziorem Sukiel w Olsztynie. Trwała kilkadziesiąt minut. Jej nagranie trafiło do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Tygodnik publikuje fragmenty, na których poseł Tomasz Kaczmarek ma grozić Arkadiuszowi Sztylcowi i powoływać się na wpływowych przyjaciół.
(peace - przyp. red.) - miał mówić parlamentarzysta. Potem - jak podaje "Wprost" rozmowa stała się ostrzejsza. - - przytacza tygodnik słowa Tomasza Kaczmarka.
Jednak najpoważniejsze groźby miały paść w czasie imprezy imieninowej, którą 5 czerwca zorganizowała posłanka PiS Iwona Arent, przyjaciółka Katarzyny Sztylc. Na spotkaniu mieli być prominentni politycy PiS - Adam Lipiński i Wojciech Szarama. Przyjechał również Arkadiusz Sztylc. Wtedy poseł Kaczmarek - jak wynika z fragmentu rozmowy opublikowanego przez "Wprost" - miał wówczas nie przebierać w słowach:
- tak według tygodnika zwrócił się polityk PiS do męża Katarzyny Sztylc.
Tomasz Kaczmarek zapytany o komentarz do tych nagrań stwierdził, że mężczyzna naprzykrzał się jednej z uczestniczek spotkania, a słowa, które cytuje "Wprost", nie miały charakteru realnej groźby. Natomiast "koledzy", o których wspominał wcześniej, to według posła koledzy z poprzedniej pracy - z Centralnego Biura Śledczego (CBŚ) i Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA).