Sejm w czwartek zajmie się prezydenckim projektem ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki, tzw. ustawą spreadową. Projekt przewiduje, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Projekt ustawy Kancelaria Prezydenta złożyła do Sejmu w sierpniu. Kancelaria szacowała wówczas, że koszty tej operacji dla banków wyniosą 3,6-4 mld zł.
- powiedział Magierowski w czwartek w radiowej Trójce.
Pytany o zarzuty, że projekt prezydencki sprzyja tzw. banksterom, Magierowski powiedział:
Jak dodał, prezydent proponuje projekt ustawy, który w różnych wariantach przewiduje zwrot tzw. spreadów. Według niego, kredytobiorcy będą mogli liczyć na zwrot kilkunastu, czasami nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Magierowski zadeklarował też, że przedstawiciele Kancelarii Prezydenta będą współuczestniczyć w pracach nad projektem w Sejmie. Przyznał, że zmiany w projekcie są możliwe.
Prezydencki projekt ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 roku do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 roku). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami.
Propozycja zakłada wprowadzenie limitu kwotowego w wysokości 350 tys. zł, który jest wysokością kapitału kredytu, w stosunku, do której konsument jest uprawniony do żądania pomniejszenia kapitału lub zwrotu nadpłaty. Klient będzie mógł w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy wnioskować o zwrot spreadów. Uprawnionym do złożenia wniosku będą również klienci, których umowa kredytowa już wygasła.
NBP w swojej opinii do projektu szacował, że koszty wdrożenia ustawy mogą być nawet ponad dwa razy wyższe niż zakładane 3,6-4 mld zł. Z kolei Komisja Nadzoru Finansowego szacuje, że łączne koszty dla banków, wynikające z wprowadzenia w życie projektu wyniosłyby 9,3 mld zł.