Dziennik Gazeta Prawana logo

Schetyna i posłowie jadą do Oświęcimia. "Działania służb budzą wiele wątpliwości i podejrzeń"

15 lutego 2017, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna/PAP
O rzetelne wyjaśnienie okoliczności wypadku z udziałem limuzyny premier Beaty Szydło będą apelować w Oświęcimiu liderzy PO, w tym szef partii Grzegorz Schetyna. Ich zdaniem kierownictwo MSWiA wywiera w tej sprawie naciski na policję i prokuraturę.

Schetynie w Oświęcimiu towarzyszyć mają m.in. była premier Ewa Kopacz, szef klubu PO Sławomir Neumann, były wicepremier Tomasz Siemoniak, były minister sprawiedliwości Borys Budka, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska oraz szef działającego przy Platformie Biura Interwencji Obywatelskich Andrzej Halicki.

Politycy Platformy mają w planach spotkanie z prezydentem Oświęcimia Januszem Chwierutem i marszałkiem woj. małopolskiego Jackiem Krupą. Później ma się odbyć wspólna z samorządowcami konferencja prasowa przed gmachem miejscowego Sądu Rejonowego. - - zapowiedział rzecznik Platformy Jan Grabiec.

W ocenie polityków PO dotychczasowe działania służb państwowych zaangażowanych w śledztwo nasuwają . - - uważa Grabiec.

Liderzy Platformy mają ponadto zaapelować do naocznych świadków wypadku, by zgłaszali się i przedstawili swoją wersję wydarzeń.

- podkreślił rzecznik PO.

Grabiec zadeklarował, że Platforma jest gotowa takim osobom udzielić wsparcia prawnego. Wcześniej Borys Budka (wraz z posłem Nowoczesnej Markiem Sową) spotkał się z Sebastianem K., kierowcą seicento, które zderzyło się w piątek z limuzyną szefowej rządu.

Do wypadku doszło w piątek wieczorem. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu, które uderzyło w drzewo. W wypadku ranni zostali też dwaj funkcjonariusze BOR - kierowca i szef ochrony premier. Beata Szydło od piątku przebywa w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

Już w sobotę Sebastian K. otrzymał zarzut nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, zagrożonego karą do 3 lat więzienia. We wtorek krakowska Prokuratura Regionalna przedstawiła mężczyźnie zarzut w rozbudowanej wersji. Kierowca seicento nie przyznał się do winy.

Z opisu rozbudowanego zarzutu wynikało, że kierowca fiata na dwukierunkowej jedni, wykonując manewr skrętu w lewo, nie zachował szczególnej ostrożności poprzez nienależytą obserwację jezdni z tyłu pojazdu i nie upewnił się co do możliwości bezpiecznego wykonania manewru. Nie sygnalizował także zamierzonego manewru włączeniem lewego kierunkowskazu i nie ustąpił pierwszeństwa kierującemu pojazdem uprzywilejowanym, który wykonywał manewr omijania jego samochodu. Ponadto, wjeżdżając wbrew przepisom pomiędzy samochody poruszające się w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych, doprowadził do zderzenia obu pojazdów, a następnie do uderzenia przez pojazd uprzywilejowany w drzewo. W ten sposób nieumyślnie spowodował wypadek drogowy, w którym premier i funkcjonariusz BOR odnieśli obrażenia ciała na okres dłuższy niż 7 dni.

Obrońca Sebastiana K., mecenas Władysław Pociej, po przesłuchaniu zapowiedział: -. Pytany o linię obrony wskazał: - .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj